Kto wie, że Mamma ma osobowość lękową ręka do góry.
Bo dochtór neurolog, co pierwszy raz w życiu piękną, wystrojoną Mammę dziś ujrzał to wie. I wiedział to mądrala jeden od chwili, kiedy ona próg gabinetu przekroczyła! Ha!
A czy Wy wiecie, że skończyłam fakultet z chorób zakaźnych i gusów mósgu? Jako że ponieważ z zazdrości dyplomów mi jeszcze nie dali, gabinetu "Pod kleszczowym guzem" otworzyć nie mogę, ale porad na swoim własnym prywatnym blogu to mi chyba udzielać wolno, nie?
To znaczy do setki to ja dobiję w roku 2076. Choć biorąc pod uwagę, że właśnie zdiagnozowałam u siebie guza mózgu, to pewnie chyba raczej jednak niekoniecznie ;).
Siedem lat temu urodziłam dziecko. I zrobiłam to niczym prawdziwa celebrytka. Znaczy zrobiłam trzy wdechy i zasnęłam. Kiedy się obudziłam pierwsza myśl, to czy z tego kawałka flaka, co to kiedyś był sterczącym jak Matterhorn moim brzuchem, można by uszyć namiot.
Kłopoty finansowe w najbliższej rodzinie, oraz katastrofalna sytuacja w polskim górnictwie, co dla Ślązaków, których byt w bardzo dużym stopniu zależny jest od tej właśnie branży, skutecznie zakłócają mój sen. I zamiast śnić o Jamsie Bondzie, którego mega seksowna dziewczyna wygląda dokładnie jak ja, śnią mi się trumny z nie do końca martwymi, bliskimi mi ludźmi.
Wczoraj
pół dnia pływałam na statku, a raz to przyszła taka fala, że musiałam
się uchwycić chochli, którą właśnie mieszałam w garach. W tej chwili
jestem akurat po dwóch głębszych, choć dodam, że wszystko co dziś
wypiłam to kawa, czystek (nie mylić z czystą!) i dwie zielone herbaty.
Nie trzeba halnego, wystarczy byle pierdnięcie. Zaczyna się od tkliwości twarzoczaszki. Zaczynają boleć włosy, brwi, rzęsy. Boli wszystko pod, nad, obok, wokoło. No i boli UCHO! Zazwyczaj zewnętrze, co wydawać by się mogło "przyjemniejsze". Taaa.... wydawać by się mogło! Ale się nie wydaje tylko jebie skurwysyństwo, że nie pozostaje nic innego jak tylko za wszystkie czasy naużywać się tych wszystkich powszechnie uznawanych za niecenzuralne.
No bo kto mi potem - za jakieś dwadzieścia lat, kiedy już będę skarpety w reniferki dziergać, a paznokcie u nóg obcinać przez dwóch młodych wolontariuszy podtrzymywana, z których jeden będzie ładniejszy od drugiego, a mi będzie strasznie, okropnie żal - przypomni, że w lutym 2014 roku...