wtorek, 15 kwietnia 2014

Tylko dla dorosłych!!

Nie wiem czy to ma związek, ale jak dostałam pierwszy okres to w Polsce upadł komunizm. 
Za jednym zamachem stałam się i kobietą i obywatelką wolnego kraju.
O ile to drugie wstrząsnęło mną na tyle, że tego nie zauważyłam, o tyle to pierwsze i owszem.

Najpierw myślałam, że umieram, ale kiedy okazało się, że nikt mi podczas snu w namiocie nie wbił w śledzionę widelca, ani mi nawet śledzia nie wbił, uznałam, że to musi być TO.
Trochę się zmartwiłam, no bo nie dość, że pod namiotem, nie dość, że na obcej ziemi, z jedną łaźnią na całe pole namiotowe, to jeszcze pani w sklepie się pyta „kolik wattu potrebujete, divko?”
Ale zawzięłam się i do południa doszłam do siebie. 
I postanowiłam to uczcić. No bo w końcu raz w życiu dostaje się okres, no nie?
No więc uczciłam to i ...
weszłam na Krywań!!
Wyobrażacie to sobie?? Z okresowym debiutem, kupką zrolowanej waty między nogami i do tego w czeskich tenisówkach zdobyłam 2495 metrowy szczyt!!! Jaka ja byłam z siebie dumna! Jaka szczęśliwa! Nawet się tak po babsku wzruszyłam kiedy stanęłam tam, na tym szczycie i zobaczyłam te cuda natury wokoło, takie ogromne, takie surowe, takie trwałe i niezniszczalne! I wtedy cały ten mój wstrząsający okres i nawet ten obalony komunizm i nawet cała ja, choć przecież już taka kobieco prawdziwa, wydały mi się takie, takie... takie błahe i chwilowe. Takie niesprawiedliwe!!

I od tej pory kocham góry miłością bezwzględną!!
I ciągle mam okres... 
ufff ;)

209 komentarzy:

  1. Ależ to piękne i dumne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to najwyższy szczyt jaki zdobyłam i to w tak spektakularny sposób :)

      Usuń
    2. to dzięki tym czeskim tenisówkom, mówię Ci :) :)

      Usuń
  2. ty, to ty moze idź do gina, bo ciongły okres to nie ten tego trochę:PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :DDDD
      idę we ftorek :PPPP

      Usuń
    2. ooo, to tak jak ja we wtorek
      dziesiątego czerwca ;)

      Usuń
    3. :PPPP
      to w urodziny mauego mego:))

      Usuń
    4. miałam iść dziewiątego, ale to urodziny mego Mężatego ;)

      Usuń
    5. 10 czerfca som moje urodziny, niech nie idzie do gina bo s kim bendem pila?

      Usuń
    6. to urwem się tylko na godzinkę, pokażę doktorowi moje cycki i nawet może mom głębię mu pokażę i wrócę pić za Tfe zdrowie!!!!! promis!! ;)

      Usuń
    7. ja z przyjemnościom Star będe z Tobą piła!! :DDD

      Usuń
  3. ja odkryłam, ze miesiączkuję na wsi u babci jak sikałam za stodołą
    jeju, jak sie cieszyłam!!!!
    ale jak wspominam watę to aż sie wzdragam:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jak dostałam pierwszą podpaskę, to przykleiłam ją klejem do góry ::DDDD

      Usuń
    2. :PPP
      a pamiętasz takie w siatkach ze sznurkami?
      do dzis nie wiem, po jasną ciasną były te sznurki...

      Usuń
    3. tesz nie wiem po co one były, ale chyba trzeba je było do czegoś przywiązać, bo mi zawsze mi na plecy właziły :::DDDD

      Usuń
    4. dobra, móisz przywiązać
      ja sie pytam, do czego????????
      facet może by miau

      Usuń
    5. w zamierzchłych czasach, lata 40-50 nosiło się takie paski do podtrzymywania podpasek, miały z przodu i z tyłu prostokątne klapki i właśnie do nich przypinało się agrafkami podpaskę, która wtedy była flanelową szmatką - jesteście w stanie to sobie wyobrazić?????
      te sznurki w siatkach to pozostałość tamtych lat

      Usuń
    6. jesooo.... to jakiś sajesnfikszyn Olgo ;D
      Rybcia, a Ty myślisz, że ja siem nie zastanawiałam do czego to przywiązać...
      ale zanim wymyśliłam to always przyfrunęły ;D

      Usuń
    7. moja Mama jeszcze takie miała, widziałam taki pasek
      wtedy kobiety raczej nie świętowały pierwszej miesiączki
      Mama opowiadała mi jaka to była potworna udręka....

      Usuń
    8. nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić!!!
      tak samo jak pieluch tetrowych ;)

      Usuń
    9. znalazłam w necie coś takiego
      http://www.libramed.pl/wpg/NumeryArchiwalne/20/11.html
      to coś takiego jak na zdjęciu piątym
      horror!

      Usuń
    10. oj tak!
      mamma, ja starsze pół na pół w tetrówkach i pampkach wychowałam

      Usuń
    11. przypomniauam sobie, że przypinałam agrafkami podpaski do majtek...

      Usuń
    12. wata, siatki
      ale kobiety, co ja przeżyłam, gdy dostałam podpaskę ze skrzydełkami - ale się spociłam, żeby ją dobrze przykleić ;PPPP

      Usuń
    13. Dosia, ja też się spociłam ale i tak się nie udało i przykleiłam ją odwrotnie - klejem do góry ;D
      Rybcia, tetrówki to jakiś koszmar - jak dziecko kupę zrobiło to najpierw trzeba ją było z pieluchy zeskrobać, potem namoczyć, a potem wyprać, wysuszyć i wyprasować, żeby dokładnie za dwie godziny zrobić to samo... tak to wyglądało, czy moja wyobraźnia jak zwykle jest zbyt bujna?? ;D

      Usuń
    14. nie powiem, ze nie doceniam pampków
      ale jak pomyślę że moja mama do tego nie miała pralki automatycznej....
      to nie narzekam:)
      a kupsko w sedesie sie spłukiwało:)

      Usuń
    15. i to jest jeden plusów upadku komunizmu ;)

      Usuń
    16. tak było Mamma, a jeszcze co jakiś czas się gotowało te pieluchy w wielkim garze w płatkach mydlanych, albo się robiło wiórki z mydła, jak płatków w sklepie nie było

      Usuń
    17. tak, znam to z opowieści moich rodziców...
      teraz jednak, z perspektywy wszystkich tych wygód, trudno sobie wyobrazić jak ludzie to wszystko ogarniali...

      Usuń
    18. zgroza mnie ogarnia, jak to czytam..... najbardziej chyba o tych podpaskach... choć i kwestia pieluchowa dość dramatyczna była... nasze matki były bohaterkami: pracowały, stały w kolejkach, żeby cokolwiek do żarcia kupić, a wieczorami jeszcze wiórkowały mydło - oczywiście pod warunkiem, że miały materiał wyjściowy, bo jak nie, to znów do kolejki.....

      Usuń
    19. no!! i jeszcze guowa je wieczorem nie bolała i seks uprawiały bez prezerwatyw... :D

      Usuń
    20. ale przez to często je bolała głowa po :) :) az do okresu przyjmowanego z dzika radością:)

      Usuń
    21. ale myślę, że w tej kwestii to się zbyt wiele nie zmieniło ;)

      Usuń
    22. eee, podpasek nie było, ale prezerwatywy były!

      Usuń
    23. serio Olgo????
      ale takie fajne cieniutkie czy raczej coś jak worek nylonowy?? ;)

      Usuń
    24. tak prezerwatywy były już w latach 50,może i wcześniej ale tak jakos kojarze z literatury:P

      Usuń
    25. Mia, prezerwatywy byly rozne, nawet takie z bajerami w postaci kolcow i wasow (wszystko z gumy) zeby nie bylo, ze kolce byly z gwozdzi:)))

      Usuń
    26. gfożdzie by nie przeszły:P :)))

      Usuń
    27. no wiesz Star, może faktycznie czasami zachowuję się jak blądynka, ale z tymi gwoździami to już trochę przesadziłaś
      foch :P

      Usuń
    28. już w starożytnym Egipcie były, ale mówimy tu o latach 50-60, wtedy się pojawiły lateksowe

      Usuń
    29. hihihi to te w starożytnym Egipcie raczej mało skuteczne były:)))

      Usuń
    30. bo gumę to raczej trochę później wynaleziono;P

      Usuń
    31. tylko się nie zszokujcie tą skórą węża ;P
      http://www.rp.pl/artykul/790845.html?print=tak&p=0

      Usuń
    32. mnie raczej ta ślepa kiszka ten tego... ;)

      Usuń
  4. Mia Ty dostałaś okres a ja pierwsze dziecko rodziłam:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja sie zakochałam:))))

      Usuń
    2. eee, nie no.. zakochana to ja byłam już jakie 5 lat przed upadkiem komunizmu ;)

      Usuń
    3. Margo, jakbym się uparła to rok po Tobie też bym mogła rodzić ;P

      Usuń
    4. No ja też jeszcze za komunizmu się zakochałam ale rodziłam już w wolnym kraju:))
      Mia,co Ty za herezje opowiadasz ,toć Ty młódka bardzo byłaś:P

      Usuń
    5. ale ja sie ftedy NAPRAFDĘ ZAKOCHAUAM:)))

      Usuń
    6. naprawdę naprawdę?? wef swoim menżu?? :)

      Usuń
    7. Mijeczko w menżah sie zakochujom :PP

      Usuń
    8. WOW!! Wy jesteście niesamowite!! ja to zanim w menżu to wef dwudziestu byłam zakochana ;)

      Usuń
    9. jakkolwiek to patetycznie nie zabrzmi
      przemykali przez życie me różni
      ale monż mój to prawdziwa i jedyna miłość mego życia
      love of my life

      Usuń
    10. wsruszyłam siem!!!! naprawdę Rybenko!!

      Usuń
    11. sama się wzruszam..
      choć to nie znaczy że od czasu do czasu nie mam ochoty go udusic
      ale on chyba ma częściej :PP

      Usuń
    12. wiesz, jak macie taką ochotę to zawsze warto przenieść się do sypialni... takie sado-maso to zawsze doskonałe urozmaicenie sfionzku ;;DDD

      Usuń
    13. ważne tylko, żeby nie przesadzić z duszeniem :) :)

      Usuń
    14. no tak, nekrofilia to już zboczenie!!!!

      Usuń
    15. choć w Egipcie od zeszłego roku można z żoną obcować jeszcze t godzin po śmierci :) :)

      Usuń
    16. miało być 6, a nie zagadka :)

      Usuń
    17. ????????????????????
      no ale w sumie jakby umarła w domu to i u nas by można... ;)
      gorzej jak w szpitalu, inne na łóżkach mogłyby się zgorszyć ;D

      Usuń
    18. no, takie prawo sobie spisali.... podejrzewam, że było to prawo OGRANICZAJĄCE czas współżycia ze zmarłą:) :)
      a w szpitalu to nie wiem - może mają specjalne pokoje, jak w więzieniu? :)

      Usuń
    19. dobra
      dziekuję
      odstraszyłyście mni9e skutecznie
      mąż mój nie zginie uduszony włąsnorecznie przez mnię
      i umre od razu na cmentarzu, żeby go nie kusiło

      Usuń
    20. to będziesz jak Ci Indianie, którzy precyzyjnie przewidują swoją śmierć? :) może zamów sobie do trumny blokadę klapy od środka :) :)

      Usuń
    21. jesooo, fariatki suknięte!!!!

      Usuń
    22. stukniete jak nic:))))

      Usuń
  5. To się nazywa determinacja :P ;)))
    A ja nigdy nie lubiłam okresu, do czasu gdy pani ginekolog przepisała mi tabletki, które go wstrzymały! Nie uprzedzając mnie o tym i ... nie było w ogóle takiej konieczności... Więcej nie poszłam do tej baby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mhm... lubienie okresu... to chyba nie wchodzi w grę ;)
      ale nie ukrywam, że jak go dostaję to się cieszę i robię uf uf ;D

      Usuń
    2. haha :) taki paradoks, co? nienawidzę, ale jednak się cieszę jak jest :) :)

      Usuń
    3. o nie nie aLusia, ja nie nienawidzę mojego okresu, on mi jest obojętny dopóty dopóki jest regularny i mnie w stres nie wpędza ;)

      Usuń
    4. a ja w zależności od sytuacji - jak dostałam na obozie wędrownym nad morzem, to myślałam, że nie rozniesie z wściekłości - nie dość, ze nie ma się gdzie myć, nie dość, że gorąco jak w piekle, nie dośc, że do przejścia z 30 kilosów dziennie z plecakiem o wadze równej prawie własnej, to jeszcze nie można się kąpać w morzu!!! człowiek to miał wtedy siłę słonia.... teraz żadna ludzka siła by mnie do tego nie zmusiła, nawet bez okresu :)

      Usuń
    5. nie no, wtedy to bym znienawidziła francę prawie jak konieczność golenia nóg ;D

      Usuń
    6. sama widzisz - przez to morze, to ja nie wiem, czy to nie było okrutniejsze niż ten Krywań :) ale oczywiście nie kłócę sie i nie umniejszam go :) :)

      Usuń
    7. ale ten Krywań to nie było okrucieństwo, to było przeżycie na miarę pierwszego orgazmu!!!!!

      Usuń
    8. no, pewnie endorfiny Cię niosły :) :)

      Usuń
  6. nie nie nie!!!
    nie można mieć takich pieknych wspomnien zwiazanych z okresem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy okres sobie przyszedł bez wielkich emocji, ale któryś z kolei też miałam na biwaku nad jeziorem w lesie. Niespodziewanie, bo to początki i jeszcze nieregularnie. Nie było jak kupić CZEGOKOLWIEK. I oczywiście ktoś miał jakieś chusteczki higieniczne, ktoś trochę papieru toaletowego. No i były liście. A ciepłe popołudnie można było spędzić w wodach jeziora. A po dwóch dniach odwiedzili mnie rodzice i coś tam przywieźli. A potem był koniec biwaku i... okresu. Ale tego wszystkiego nie pamiętam jako traumy :)
    A podpaski w siateczkach też pamiętam. Za pomocą sznureczków można było dyscyplinować podpaskę, której zechciało się wędrować. A jak były już z klejem, to ten klej się nie chciał kleić. Pamiętam, że miałam jedne takie majtki, które były ciasne, chyba takie specjalnie obciskające, i zakładałam je na wierzch na te zasadnicze. Ten sposób ujarzmiania podpaski sprawdzał się najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też pamietam że trzeba było wybierać przylegające majtki
      o takie nie było łatwo oczywiście

      Usuń
    2. Miałam takie ze zgniłego zachodu :)

      Usuń
    3. ja miałam takie fajne frotkowe, dwie pary - różowe i niebieskie... opinały dupsko jak należy :)
      Ania, jestem Twoją fanką - liście zamiast waty!!! szacun!! ;)

      Usuń
    4. dżisas, ja nie miałam!! słusznie czułam się poszkodowana!!! ale liście to chbya takie mało chłonne? :) choć przyznam, że do wycierania tyłka nieraz się przydały :) :)

      Usuń
    5. te jesienne to pewnie mało chłonne, a i podrapać zdziebko mogły ;))

      Usuń
    6. na szczęście biwak mieli chyba w lecie? :)

      Usuń
    7. eee, no coś Ty!! prawdziwi traperzy biwakują cały rok ::))

      Usuń
    8. no niby tak :) :) w zimie nawet łatwiej tropy zwierząt obserwować :)

      Usuń
    9. ale i zapach krwi mógłby tom zwierzynę w naszym kierunku przypędzić i role by siem zamieniły... one tropiom, my uciekamy ;DDD

      Usuń
    10. fakt, mogłoby być róznie.... więc do siku w lesie obowiązkowa latryna syberyjska, czyli dwa kije - jednym się podpierasz, drugim oganiasz przed niedźwiedziami :) :)

      Usuń
    11. ale w takim razie którą kończyną zmienić podpaskę??? ;;DDD

      Usuń
    12. trzeba chodzić parami :) :)

      Usuń
  8. mnie Mikołaj w prezencie przyniósł okres - ależ siem wkurzyłam na niego ;PPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zartujesz? no nie wiem, kochana zaczynam sie ciebie bac. urodziny wyprawiamy lep w lep, dramaty, moze nie te same, ale tez w podobnych terminach i teraz ten okres! :P

      ja tez dostalam na Mikolaja i bardzo sie czulam rozczarowana. Czulam sie jakbym miala pieluche. Dziekuje bardzo za taki prezent! A jakby mi kazali jeszcze maszerowac po gorach to nie wiem czy bylabym taka szczesliwa. Pojscie do szkoly w takich okolicznosciach przyrody uwazalam za wielki wyczyn.

      Usuń
    2. co za wredny Mikołaj do Was przychodził?? :)
      Lola, pamiętam tylko, że jak z tych gór wróciłam, to podpaskę miałam na plecach :)
      ale warto było!!!!

      Usuń
  9. I jeszcze musiały być to majtki łatwe do sprania plam! Koszmar z tymi plamami był!Pierwszy okres koszmar nad koszmary dla nieświadomego niczego dziecka jakim byłam,Potem też nie lepiej aż do pierwszej ciąży.Potem już nie dokuczało.I Nobla dla tego gościa co wymyślił normalne podpaski,jakie mamy teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie zawsze najgorsze były noce... bałam się obrócić, żeby mi się cały ten misternie ułożony pakunek nie poobracał tak, że go znajdę między łopatkami ;))

      Usuń
    2. nooo... to fakt..... ja odetchnęłam dopiero, kiedy odkryłam tampony...

      Usuń
    3. eee... tego to się zawsze bałam... że mi utknie albo przepadnie w czeluściach ;DDD

      Usuń
    4. no ja też sie trochę bałam, bo przecież opowieści miejskie dziewczyn z klasy wskazywały, że to pewna śmierć, w dodatku w mękach, ale ten komfort, że nic mi nigdzie nie przemaka, nie wypada, no i mam pewność zapachową była nie do przecenienia :)

      Usuń
  10. A ja nie pamiętam jak to było,
    to i dobrze może :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee nie Jasna, wcale nie dobrze.... toż to hardcorowe, cudne wspomnienia są ;D

      Usuń
    2. Jakie cudne, toż to na codzień horror był raczej :-)))

      Usuń
    3. no ale patrz, takich wspomnień już nasze córki nie będą miały ;)
      teraz nuuuda, Panie, nuuuuda!

      Usuń
  11. nie, żebym siem czepiaua
    ale ja niestety miauam wiencej, niż raz w życiu :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajne dziefczyny jesteście. Lubię Was:-))).

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. dzień doberek Margo :)
      to już za 8 dniów :)

      Usuń
    2. ale szybko zleeeciało:)

      Usuń
    3. też sobie pomyślałam ;)

      Usuń
    4. a i lipiec już tusz tusz ;)

      Usuń
    5. 8 dni :) :) faaaajnie :) :)

      Usuń
    6. no wszystko robię, żeby tak :) :) w sumie to juz jestem psychicznie nastawiona, że na pewno, niemniej zycie czasem boleśnie weryfikuje różne pewniki :) ale już sie cieszę :)

      Usuń
    7. ...no i się okaze, czy to Lamia, czy Margo mi przynoszą szczęście - ostatnio sobie kupiłam śliczny płaszczyk i buty właśnie takie jak chciałam - co jest rzadkim szczęściem :) może też Ty okażesz się nową maskotką :) :)

      Usuń
    8. czyli jest spora szansa, że poznam osobiście kolejną Fariatkę!!!
      kumulacja dosłownie!!

      Usuń
    9. :) :) no jest, że ja też :) :)

      Usuń
    10. a Ty dwie naraz chyba, prawda??

      Usuń
    11. my siem z aLusiom znamy troszku,ale krótko było nam pobyć wtedy razem:P

      Usuń
    12. nieeeee, no skąd!!! :) :)

      Usuń
    13. musiałam wtedy mykać ale tym razem nic mi przeszkodzi w spotkaniu:) :)

      Usuń
    14. to tylko ja z aLusią będziemy się lustrowały z góry na dół ;;))

      Usuń
    15. :) :) to chyba tym razem, wbrew zaleceniom mojego reha ubiorę do tego lustrowania szpilki - Margo jest ode mnie znacznie wyższa....

      Usuń
    16. daje Ci słowo aLusiu,że Mia też!!!
      więc szpilki załóż,jak nie chcesz zadzierać na nas głowy:P

      Usuń
    17. to już muszę, bo akurat nie jestem w stanie zadzierać głowy - w tę stronę boli najbardziej :)

      Usuń
    18. z racji tego aLusia,ześ nie w stanie tym,to pójdziemy na kompromis i będziemy siedzieć:)

      Usuń
    19. to ja ubiorę balerinki, żeby Cię nie zmęczyć ;)

      Usuń
    20. to ja też;)
      widzisz jakie my zgodne,uległe i łagodne jesteśmy;D

      Usuń
    21. alez Wy kochane jesteście.... normalnie mnie ściska w gardle ze wzruszenia :) :)

      Usuń
    22. widzisz jakie Cię szczęście spotkało, że na nas na swej drodze trafiłaś...
      ani te 17 mln do wzięcia jutro nie so tyle warte!!!!

      Usuń
    23. Mamma już fiem czmu Ci lof:))))

      Usuń
  14. Tja, każdy ma swoje skojarzenia :P Ja obiecałam, że jak zdam maturę, to wejdę na Giewont - wlazłam. Potem, że jak się dostanę na studia, to też gdzieś wejdę - też na pewno weszłam. Potem się zaręczyłam na Rysach... A Ty zdobyłaś Krywań mając pierwszą miesiączkę :D Wiesz, ja też obiecałam Krywaniowi, że tam wejdę, ale bez okazji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tygrysie, Ty też taka górolubna?? :)
      a Krywań to moje najwyższe osiągnięcie póki co

      Usuń
    2. A czy Ty mnie od wczoraj czytasz? Post o zdobywaniu gór z córkom to przeoczyłaś? Oraz jak się nie raz Tatrami zachwycałam też? Nonono (grożenie paluszkiem)

      Usuń
    3. bijem się w mą wątłą pierś!!!

      Usuń
    4. ale jak na gmail to niedobrze :)
      jakby co to poślij na miamamma@onet.eu ;)

      Usuń
    5. aaa, ok jest na mamma@ ;)

      Usuń
    6. Też się jakoś wzruszam, jak się doczłapię na szczyt :) Jak zdobyłam Orlą Perć, to mi się niemal łezka w oku zakręciła....

      Usuń
    7. we mnie góry oprócz zachwytu zawsze wzbudzają respekt!
      uwielbiam to uczucie swojej własnej maleńkości wobec nich!

      Usuń
    8. ja też górolubna :) blisko mam, to się nie da chyba inaczej :)

      Usuń
    9. ja mam blisko kopalnię, ale jej nie lubię ;D

      Usuń
    10. widać kopalnie rządzą się innymi zasadami :)

      Usuń
  15. Jak dostałam pierwszy okres, miałam 39 stopni gorączki, a do zapalenia oskrzeli i anginy dołączył wodospad, no kuźwa, nie świętowałam. Ale jak Młoda dostała, Ted zabrał Ją na zakupy i kupił Jej złote kolczyki. 'Jesteś kobietą- stwierdził- możesz nosić złoto'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. że fajny ten tatuś Ted ::)))

      Usuń
    2. No wiem, sama z niego uczyniłam Tatusia... no, trochę mi pomógł ;DDD

      Usuń
  16. a moja kuzynka dostała, biedula, w szpitalu, dizeń, czy dwa po wycięciu wyrostka robaczkowego. ja ona się przeraziła, że tak krwawi przez operację i właśnie umiera!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale jaką ulgę musiała poczuć, gdy się dowiedziała, że jednak będzie żyła ;D

      Usuń
    2. zapewne była to ulga życia :)

      Usuń
  17. ciekawe ile kobiet dostało w dniu ślubu:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w dniu ślubu dostałam opryszczkę!!!
      to gorsze, bo widać!!!!

      Usuń
    2. moja przyjaciółka miała w dniu ślubu... nawet jej pomagałam suknię podczyścić, bo się jakaś awaria zdarzyła.... ale jej mąż jest ortopeda - chirurgiem, więc krew mu niestraszna :) :) :)

      Usuń
    3. ooops, chciałoby się rzec ;)

      Usuń
  18. oras czy aLusia postanowiua ćie zmusić do napisania kolejnego posta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :DDDD
      no rano weszłam,było sporo,potem już ponad 100 teraz wchodzem,zara będzie dwiesta:P
      czujem nosem mym wielkim ,że Mia zostanie zmuszona:)))

      Usuń
    2. no gdybym za granicem nie musiaua zaraz jechac, to bym tu po-sz-la-ła.....

      Usuń
    3. aLusia chyba ma okres :D

      Usuń
    4. nie mam, a skąd tak myśl? ale fakt, że oczekuję :) :)

      Usuń
    5. ba szalejesz tu u mię jakbyś się czegoś nawąchała albo miała okres ::DDDD

      Usuń
    6. aaa :) tak jakoś temat się zrobił wciągający,a ja akurat nie tak rozpaczliwie zajęta. A Wy zamiast się cieszyć, że koleżanka się może udzielić choć raz, to od razu szydera.... ludzie to wilki... :)

      Usuń
    7. aLusia, nie krępuj się ;)

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. a sio!!!
      idź se na swój do dwusetki dobijać ::)))

      Usuń
    2. ach ach
      u mnie zimno za oknem

      Usuń
    3. za tym brudnym, nieumytym???? ;D

      Usuń
    4. tak,dokładnie za tym samym złuociutka:DD

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. a daleko za tę granice jedziesz???

      Usuń
    2. to siem Rybenka ucieszy jak wróci:DDDD

      Usuń
    3. ale sie
      mamma, wiedziauam, że będą s ciebie ludzie cieszę:)))))))

      Usuń
  21. Wow! Co tam wata! Chcieć zanczy móc i Ty tego dowiodłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ oczywiście Doroto, przecież żaden tam głoopi okres mi nie mógł przeszkodzić, a jak!!

      Usuń
  22. NOSZ KURNA!!!MAMMA!!!
    JA DZIŚ OKRES DOSTAUA PRZES CIEBIE!!!
    a ja, moja historia onko i leki, to generalnie skomplikowana sprawa

    OdpowiedzUsuń
  23. Odpowiedzi
    1. jak zalega cisza, to o pogodzie można :PPPP

      Usuń