poniedziałek, 12 maja 2014

Miało być o seksie, ale nie wyszło

Ostatnio odnoszę wrażenie, że bycie kimkolwiek innym niż jestem w chwili obecnej, byłoby czymś lepszym. 
Po mojemu -  że jestem do dupy!
Bo gdybym była na przykład nauczycielką, miałabym nienormowane godziny pracy, niezłą kasę na koncie, długie wakacje i dużo cierpliwości, żeby nie pozabijać cudzych dzieci. 
Tylko, że ja się nie nadaję. Pozabijałabym.
 

Gdybym była urzędniczką, pracowałabym od 7-15, miałabym mniej pieniędzy niż nauczycielka, ale ciepłą posadkę i pewną emeryturę.
Tylko, że ja nie znoszę białych bluzeczek i biurowej nudy.


Gdybym była masażystką – miałabym swój gabinet kilka pięter niżej, stałe ciacha do ugniatania i zadowolenie, że im dobrze. Ile bym miała pieniędzy, to nie wiem.
Tylko, że jedyne, co potrafię ugniatać, to ciasto na pizze. 

Gdybym była gwiazdą filmową to stąpałabym po czerwonym, piłabym kolorowe i martwiła jedynie o to, żeby mnie nie przyłapano bez brwi. A pieniędzy to miałabym jak stąd do Katowic.  
Tylko, że ja nie mam za grosz talentu - jak się śmieję, to wszyscy myślą, że płaczę!


Gdybym była pisarką, robiłabym to co naprawdę lubię – pracowałabym w domu, przy kubku kawy i Trójce w tle. 
Tylko, czy ktoś chciałby czytać 5 stronnicowy komediodramat?
No bo jeśli nie, to pieniędzy nie miałabym w ogóle :)



Czy to typowe, że ludzie chcą być kimś innym niż są, wierząc, że to akurat NA PEWNO przyniosłoby im szczęście i spełnienie? Czy to jednak domena sfrustrowanych, niezaspokojonych jednostek?? 
Czy to nie jest trochę jak z tym powiedzeniem „wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”? Wydaje Ci się, że bycie jak Pani A to drzwi do samospełnienia, a kiedy już jesteś jak ta Pan A pragniesz być jak Pani B, a potem Pani C, D , ziet i żet. Alfabetu nie starczy, nie mówiąc o życiu!

Czy to jednak nie jest tak, że sposób na szczęście i zadowolenie z własnego życia, to nie dążenie do bycia tym i robienie tego, co nam SIĘ ZDAJE być „szczęściodajnym”? Czy to jednak nie jest tak, że szczęśliwym i spełnionym staje się tylko ten, kto robi to, co naprawdę kocha.

A jeśli kocha być gospodynią domową, bloggerką czy matką swoich dzieci, to czy to coś złego?? Czy to zaniża jego społeczną wartość? Czy to go dyskredytuje w oczach koleżanek urzędniczek i kolegów mecenasów?
I czy czasem nie jest tak, że ta, NASZYM ZDANIEM szczęśliwa Pani A, pod fasadą pięknie skrojonej garsonki i szerokiego marketingowego uśmiechu jest sfrustrowana  i nieszczęśliwa, robiąc to, co nam SIĘ WYDAJE drogą do samospełnienia? Czy Pani B będąc tym, kim według nas trzeba być, by być szczęśliwym, nie marzy o tym by być... no właśnie... 
 
I tylko pozostaje mi wierzyć, że na łożu śmierci nie będę żałowała. 
Bo jeśli tak, to niech mnie rozjedzie dostawczak z Biedronki! 
Bez czasu na posumowania!

103 komentarze:

  1. Oj Mia chyba muszę Cię kopnąć,w tę małą,zgrabną doopkę!!
    :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty mię przytul lepiej!!

      Usuń
    2. Tulem Ciem całym swoim jestestwem !!!!

      Usuń
    3. wiesz, strasznie się cieszę, że się poznałyśmy...
      Ty tak fajnie przytulasz ;))

      Usuń
    4. ja też! udowodniem Ci:**

      Usuń
    5. ech, siem chyba nie doczekam ;)

      Usuń
    6. chyba zacznę być zazdrosna....

      Usuń
  2. Dlatego kocham przebywac w otoczeniu ludzi cudownie pogodzanych ze sobá i takich co zyja tu teraz - i tez sie chce tego nauczyc!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lamia ja też Ciem kocham!! :)))

      Usuń
    2. Lamio i ja uwielbiam takich ludzi i sama bardzo chciałabym taką być, ale nie zawsze mi się udaje :(
      Margo, prawda?? Lamii nie można nie kochać! i ona jeszcze do tego taka piękna, że by się chciało na nią patrzeć i patrzeć!! Mam nadzieję, że będzie mi dane poznać ją kiedyś osobiście! bardzo bym sobie tego życzyła!

      Usuń
    3. O tak Mia,życzę Ci całym sercem aby Ci to było dane! To cudna Dziewczyna!

      Usuń
    4. to Ty mię z niom umóf najlepiej ;))

      Usuń
    5. Margo czytasz mi we guowie:)))))

      Mamma teraz to presje czuje, bo fcale taka nie jestem fspaniaua, ale dla rownowagi powiem ze lubie sie obsmiac z rzeczy bardziej niz traktowac smiertelnie powaznie, wiec jak Ci to pasi to jestesmy umowione!

      Usuń
    6. czy mi to pasi???
      no przecież ja siem uwielbiam obśmiewać!!! najbardziej sama ze siebie!!

      Usuń
    7. to bedzie kupa smiechu jak douoze siebie:))

      Usuń
    8. no... biorąc pod uwagę Twoje aktualne gabaryty :::)))))

      Usuń
  3. "Bo gdybym była na przykład nauczycielką,.......miałabym niezłą kasę na koncie, długie wakacje i dużo cierpliwości, żeby nie pozabijać cudzych dzieci.
    Tylko, że ja się nie nadaję. Pozabijałabym" - błąd nie miałabyś ani niezłej kasy, ani wydumanych długich wakacji .
    "Gdybym była urzędniczką, pracowałabym od 7-15, miałabym mniej pieniędzy niż nauczycielka, ale ciepłą posadkę i pewną emeryturę." - błąd- Moja kuzynka urzędniczka ma o wiele więcej od nauczycielki.
    "Gdybym była pisarką, robiłabym to co naprawdę lubię – pracowałabym w domu, przy kubku kawy i Trójce w tle.
    Tylko, czy ktoś chciałby czytać 5 stronnicowy komediodramat?
    No bo jeśli nie, to pieniędzy nie miałabym w ogóle :" - ZAWSZE PISARKĄ MOŻESZ ZOSTAĆ! Włąsciwie bloggerka, to jak pisarka! I masz już prawie 71 tys czytelników!

    Jedno Ci powiem wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma!
    Ciesz się z tego, co masz! A masz naprawdę bardzo dużo DZIEWCZYNO!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko, 71 tys odsłon to niestety nie 71 tys czytelników... a bardzo bym chciała :)
      ale może kiedyś ::))
      wiesz, ja cały czas szukam swojego zawodowego miejsca na ziemi, prowadzę firmę wspólnie z mężem, ale mam wrażenie, że jestem jakimś tam mało znaczącym trybikiem...
      uwielbiam pisać.... ale wiesz, pisać bloga, a napisać książkę to jednak dwie różne sprawy...
      no i jakby jeszcze można na tej "pasji" zarobić, to by już było super cudownie! ;)

      Usuń
  4. Ostatnio wciąż o czymś podobnym myślę. I nawet zaczynam popadać depresję. Cóż, pewnie większość tak już ma, tylko skrzętnie przed resztą ludzkości ukrywa.
    Ja uwielbiam bycie matką Polką!!! Pech tylko, że kasy z tego nijakiej nie ma:-))).
    Lecz nieodmiennie zdaje mi się, że bycie kimś innym to dopiero byłaby frajda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Errato, witaj w klubie :). Ja czasami nie śpię po nocach z tego powodu.
      I świetnie to ujęłaś: "nieodmiennie zdaje mi się, że bycie kimś innym to dopiero byłaby frajda"!!!
      Co do tego, że ludzie to ukrywają... fakt, pewnie część z nich po prostu bierze to co ma i tylko czasami daje upust frustracjom, na swoim blogu na przykład :::)))))

      Usuń
  5. Szczęśliwy jest tylko ten, kto wie kim jest, czego pragnie i którymi ścieżkami pójść, by dostać to, czego chce.
    Ilu jest takich?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem Thunder...
      pewnie sporo...
      szkoda, że mnie wśród nich nie ma, czasami czuję się naprawdę zagubiona we własnych pragnieniach :(

      Usuń
  6. generalnie jestem bardzo zadowolona ze swojego życia
    ale czasem ma kłopot z brakiem kariery zawodowej...
    rano wracam po odwiezieniu najmłodszego do szkoły i z pewną zazdroscią patrze na wystrojonych ludziuf, którzy otwieraja drzwi biur swoimi super ważnymi identyfikatorami...

    ale nie mam wątpliwości, jestem kobieta szczęśliwą:) ( w tym momencie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rybenko, jako kobieta, żona i matka czuję się szczęśliwa i spełniona... no keby nie te kompleksy małego cycka i dużego nosa ::)))
      tego zawodowego spełnienia mi brakuje, tej świadomości, że robię coś co sprawia mi frajdę i jeszcze do tego zarabiam na swoją rodzinę, na spełnianie marzeń
      owszem prowadzę firmę wspólnie z mężem, ale tak jak już wyżej pisałam... jestem takim maleńkim trybikiem, bez którego firma nadal by istniała, z kolei jakby zabrakło mojego męża, to... brrr....odpukać!!!

      Usuń
    2. no ja też mogłabym tak pomyśleć, ale wiesz co, tyle znam zaganainych kariera matek, wcale nie szcześliwszych...

      Usuń
    3. wszystko kwestia ustawienia priorytetów. przecież można pracować zawodowo, bez dążenia do zrobienia wielkiej kariery. ja lubię swoją pracę, myślę, że fajny zawód sobie wybrałam. kariery na pewno nie zrobię, ale wcale nie mam parcia w tym kierunku.

      Usuń
    4. o wlaśnie
      to dojrzałość uswiadomienie sobie tych priorytetów
      kolega mi opowiadał o swoim koledze, któy rzucił korporację i super zarobki żeby zająć się sportem
      jest super zadowolony

      Usuń
    5. ja mam koleżankę, która rzuciła bardzo dobrze płatną pracę głównej księgowej w dużej firmie i otworzyła tuż obok szkoły sklep papierniczy. I stoi tam od 7:30 do 16:30 i jest szczęśliwa, że ma dzieci tuż obok i zero korporacyjnego stresu

      Usuń
    6. wydaje mi się, że większość moich frustracji wynika jednak z braku akceptacji samej siebie...
      na psychoterapii zrobiłam sobie porządek jeśli chodzi o moje relacje z rodzicami, ale zapomniałam chyba o tym, żeby nauczyć się kochać samą siebie...

      Usuń
    7. powolutku, pomalutku i pokochasz
      jestes super kobitka, popatrz w oczy swoich najbliższych, w nich zobaczysz Milość:)

      Usuń
    8. no to ja tak jak Baśka, poryczem sobie w konciku ;)

      Usuń
    9. ryczenie zakazane nie jest:))
      :***

      Usuń
    10. zwłaszcza na swoim własnym blogu ;)))
      ***

      Usuń
    11. i w swoim włąsnym konciku :***

      Usuń
    12. jesooo zaraz będzie padać:))))

      Mia ......Fariatki są najlepszą psychoterapią.....i tak w ogole to babka z Ciebie nieziemska :****

      Usuń
    13. taaa Margoś, łaskawco! niebiańska może???
      Rybcia zaraz padnie ::)))))

      Usuń
    14. powiedziałabym niezwykła,cudowna i wspaniała !
      ależ musiałam musk wytężyć aby znaleźć odpowiednie synonimy:))

      Usuń
    15. Margo, czego Ty siem nawąchałaś????????

      Usuń
    16. konawalyjie mie jeno pachnom :)))

      Usuń
    17. wyrzuć je przez uokno!
      natentychmiast!!!

      Usuń
    18. ale one z ogrodu:))

      Usuń
    19. to z powrotem z niemi do tego ogródka!!!

      Usuń
    20. Mia,ja też ciem kocham,jakby co;P

      Usuń
    21. no to przecież oczywista oczywistość ::))))

      Usuń
    22. co jej żałujesz, Mamma, niech wącha, jak jej to daje szczęśliwość!!! :)
      ja na ten przykład uszczęśliwiłam kilka osób naraz ofiarowując kocimiętkę w doniczce kotu koleżanki. Szczęsliwy jest kot, który wydaje się wciąż jak ujarany, szczęśliwa ona, jej mąż i najbardziej synek, bo ujarany kot się zrobił niesłychanie towarzyski i socjalny- non stop chce z nimi przebywać i to na kolanach najlepiej, a wcześniej większośc czasu spędzał za szafą :)

      Usuń
  7. Ja niestety zawsze miałam poczucie,że żyję w czyimś życiu,że zgubiłam się,że nie pasuję,cos mogłam lepiej,cos inaczej.To niedopasowanie to moje drugie ja.Jednak zakotwiczenie w fariatkowie dało mi mega dużo,jakąś stabilizację,przystań,odrobinę wiary w siebie.Co do pracy....wiesz Mia czym się zajmuję,nie życzę nikomu,choć pełna wiary,zapału zaczynałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fariatkowo bez Ciebie Basiu, byłoby niepełne:))

      Usuń
    2. każda z nas wnosi do fariatkowa dużo fajnej, różnej, aczkolwiek zawsze pozytywnej energii!
      też się cieszę, że na Was trafiłam, bo dajecie mi dużo fajnych emocji - od totalnego fariactwa, po refleksje i kopy w tyłek :)
      Basiu! bardzo się cieszę, że już niedługo poznam Cię osobiście!!!

      Usuń
    3. mufiuam wam,że mi hormony bzikujom i rycze....ale co tam,w takiej intencji moge se;)))

      Usuń
    4. Basiu, każda z nas jest inna, ale w Fariatkowie bardzo potrzebna, wręcz niezbędna!
      I znów Ci muszę powiedzieć, nie rycz! Uśmiechaj się szeroko :*** My tu razem i to ważne!!!!

      Usuń
  8. Tak jak sama napisałaś - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, a jak tam dotrzemy, to zwykle opada kurz zachwytu i dociera do nas "codzienność" i znajdujemy sobie nowe miejsce, gdzie nas nie ma :) Czasami lepiej nie gdybać, bo się można doła nabawić. Buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tygrysie w tym sęk. Że to raczej nie kwestia tego kim jesteśmy, tylko tego, na ile siebie samych akceptujemy.
      Buziol*

      Usuń
  9. Ja też jestem zadowolona ze swojego życia, ze studiów, które wybrałam, z pracy którą miałam kiedyś i z tej, którą mam teraz. Zawsze miałam tak, że praca była jednocześnie moją pasją, robiłam i robię to co lubię. To bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jednak są tacy ludzie!!! cudownie!
      mój mąż też bardzo lubi to co robi, generalnie jest komputerowym samoukiem, a jego pasja pozwoliła mu otworzyć własną firmę i dorabiać do pensji...
      czasami mu tego zazdroszczę!

      Usuń
  10. Ważne ,żeby być zadowolonym z tego co się ma.
    A co mają inni i co myślą to nie wiemy :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasna, oczywiście, że masz rację, tylko czasami trudno pogodzić się z tym, że nie osiągnęło się zawodowego samospełnienia...

      Usuń
  11. Szkoda, ze o tym seksie nie wyszlo. Moze sprobuj raz jeszcze? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lola! obiecuję Ci, że następny post będzie dedykowany Tobie i będzie o seksie!!!!

      Usuń
    2. tylko se czasem ulżyj, bo nie wiem jak długo to potrfa :DD

      Usuń
    3. Lola, ja to sie obawiam, ze nie tyle nie wyszlo, co wypadlo i Mia nie chce sie przyznac:P

      Usuń
  12. Pitolisz ( bardzo podoba mi się ostatnio to słowo ), doceń to co masz, bo najważniejsza jest rodzina. Banalnie brzmi, ale jak prawdziwie. Fakt: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Wiesz gdzie pracuję, jestem "ważną urzędniczką", ale niekoniecznie od 7-15, mam do czynienia z syfem syfiastym i to we mnie zostaje, coraz bardziej bardziej. Rodzina to to, co mnie sprowadza do pionu, gdyby nie ona może mnie by już nie było.
    A na marginesie jesteś zajebistą kobietą. I bardzo mi imponujesz. Bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga anonimowa72... jakbym Ci napisała, że się uśmiałam, to się pogniewasz???
      ja Ci imponuję???
      Boszzz.... czym??
      to ja chylę głowę przed tym co Ty, kobieta, robisz w swoim życiu!
      szacun!!

      Usuń
  13. A śmiej się, śmiej:), z doła wyjdziesz może trochę. A tak na poważnie, Sobą mi imponujesz, sobą, tym jaka jesteś, a także poglądami, szczerością, uczciwością, fajną rodziną, miłością, normalnością...
    A ja ze swoją pracą, schizami.... dajże spokój.
    I nie myśl, że to są tylko czcze komplementy. Szczerze napisałam, od serca. Zresztą mam nosa do ludzi, do Ciebie od razu poczułam moc sympatii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamma jesli tego se do serca nie wezmiesz to osobiscie poznasz moja fspanialosc na swoim tylku przynajblizszym spotkaniu !

      Usuń
    2. anonimowa, mię wzruszyłaś!!! naprawdę!!
      dziękuję Ci za miłe słowa!
      i nie piszę tego pod presja groźby, która padła ze strony Lamii!!!
      Ale wiesz, ja schizy to też mam, także jakby co to chyba jesteśmy z podobnej gliny ulepione ;)

      Usuń
    3. oj Lamia za dużo nie natrzepiesz na tym tyłku:))))

      Usuń
    4. odwalcie siem od mojej dupki!!!! :p

      Usuń
    5. Mamma, a mnie też imponujesz!
      i to nie jest miód :)
      :*

      Usuń
    6. oplułam monitor:))))))))

      Usuń
    7. ale, że co Margo... że Olga mię pochwaliła?????!!!!

      Usuń
    8. Olgo, ja naprawdę nic nie rozumiem...
      ale ok, przyjmuję komplement, choć nie przyzwyczajonam :)
      no bo mię Lamia zbić chce ;)

      Usuń
    9. :)))))))))))))
      dupki dotyczyło"DDDD

      Usuń
    10. na chudej dupce bardziej ciongnie :P

      Usuń
    11. ale uona nie chuda... uona drobnej budowy ;))))

      Usuń
    12. nie mogem doczekać się żeby tom suawnom dupkem zobaczyć:DDD

      Usuń
    13. ale dotykać nie pozwolem!!! ;P

      Usuń
  14. Lamia, dziękuję za wsparcie. Mia, no i chyba na dodatek chyba masz fajną dupkę :))).
    całus na dziś dla Ciebie i Dziewczyn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo, dupkie mam fajnom ;)
      słuchaj kochana, a można do Ciebie jakoś inaczej mówić?? bo tak anonimowa72 mię dziwacznie brzmi ;))

      Usuń
    2. anonimowa 72....nooo,ma fajnom:)))
      całus i dla Ciebie!

      Usuń
    3. Margo, to Tyś se nawet mojom dupkie oblookała?? o Ty Ty ;P

      Usuń
    4. Mia, przecież wiesz jak na imię mam:). Pisz do mnie: aśka.

      Usuń
  15. moja praca była moją wielką radością, satysfakcją i atrakcją
    ale gdzież tym uczuciom do bycia jedną z fariatek!
    to dopiero jest cymes :-)
    (ale jednak za pracą tęsknię, naprawdę)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michalino, możesz się nazwać szczęściarom!!
      naprawdę tego to Ci akurat zazdroszczę...
      nawet bardziej niż Twojego pienknego wozu :::PPPP

      Usuń
    2. a miotły z turbodoładowaniem to nie?

      Usuń
  16. Mia -ja też się uczę ciągle samoakceptacji ... i czasem , gdy już myślę, że jest ok przychodzą myśli, że ktoś jest miły, bo jest dobry, a nie , że mnie lubi:))
    I jak dobrze, że mamy siebie;))
    Tez się cieszę , że zobaczę Twoją dupkę;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja dupka czuje presję!! :((
      Misiu, z tym to ja raczej nie mam problemu, u mnie problem wynika głównie z tego, że ja sama dla siebie jestem bardzo surowym sędzią.. przejęłam rolę swoich rodziców :(((
      a ja Ciebie lubię, bo jesteś kobietą o wielkim sercu i masz mega seksowny głos!!! ;)))

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. noszz Ania.... i co tera?? mam zgadywać?? :)

      Usuń
    2. Jakoś tak... zbyt osobiste wydało mi się to, co napisałam :)

      Usuń
    3. rozumiem, ale jakby co to mamy jeszcze zamknięte miejsca na których można się otworzyć :)
      jeśli oczywiście ktoś ma taką potrzebę ;)
      pozdrawiam Cię ciepło!

      Usuń
    4. Wiem :)
      dziękuję :*

      Usuń
    5. fariatki zawsze do usług!! ***

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

      no ja tu spokojnie od góry sobie czytam a tu takie powitanie!!!
      Dzień dobry Mia!!! :))

      Usuń
    2. co się tak z rana szczerzysz?? :)))))))
      uprzedziłam Ciem, co? ;)

      Usuń
  19. No dobra, to ja jak na początku komentów było, bo do końca nie doczytałem. Komentów. Tekst tak. No to przytulam Cię mym męskim wirtualnym ramieniem. Mam nadzieję, że żona ma i mąż Twój nie przeczyta. Jakbyś była, jak ja facetem, powiedziałbym "nie mazgaj się" a żeś kobieta, to spoko ponarzekaj sobie, a nawet pochlip czasami... Kurde to pomaga nawet facetom, lecz nie przystoi. Ale najlepiej jednak być sobą i powiem Ci na siłę być z tego dumnym. Jak jeden taki dawno powiedział: nawet kłamstwo powtarzane wielokrotnie. Z czasem staje się prawdą. Szczęśliwi są Ci co chcą być szczęśliwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech, wzruszyłam się!!
      i dziękuję że podjąłeś ryzyko i przytuliłeś obcą babę ::))

      Usuń