piątek, 20 czerwca 2014

Uprzejmie donoszę

Z racji obowiązków spoczywających na mnie, przykładnej żonie, telegraficzny skrót to wszystko na co mogę sobie dzisiaj pozwolić :). Zatem na chwil parę odrywam się do garów, szmaty, skubania okolic bikini i relacjonuję, co następuje:

1. dziecię marnotrawne wróciło na łono, zwiozło pół plecaka piachu i ogromne zadowolenie. Rzekło też owo dziecię "mógłbym tam zostać jeszcze z tydzień" czym skutecznie zraniło stęsknioną matkę i nie pozwoliło jej się otrząsnąć aż do kolacji. Aby Wam uświadomić potęgę mego zranienia dodam, że powrót na łono nastąpił o 19:10 :)

2. prezent Mężowy na jego 40stkę też raczej wywołał zadowolenie, mimo, że to nie był ani licznik rowerowy, ani nawet wiatraczek. W rachubę wchodziły jeszcze nowy, lśniący łańcuch (taka keta dla rowerowca) i korba, ale w rezultacie stanęło na 3 dniowym pobycie w Białce Tatrzańskiej. 
Aby nie tracić energii na zastanawianie się czy jest to możliwe aby radość swą udawał mąż mój, maniak rowerowy, do prezentu dodałam opcję: "rowery dozwolone"... zatem, ekhm.... jakby to powiedzieć....  czeka nas zdobywanie górskich szczytów na dwóch kółkach. Ot, durne babsko....

3. w niedzielę impreza z okazji tejże 40stki, a jako, żem spłukana z racji prezentowego szaleństwa, zamiast płaszczyć tyłek w restauracji i jeść co podadzą, muszę se to najpierw sama ugotować, a potem jeszcze innym podać pod nos i pozmywać... za jakie grzechy, pytam? No dobra, święta nie jestem, zazdroszczę sąsiadce, że nie musi tapirować włosów, żeby było widać, że je ma, no ale żeby aż tak?!

4. nasz kochany sąsiad-kuzyn jest w dupie, że tak wspaniałomyślnie go zacytuję... 
myślał sobie spryciula, że jak przesunie płot tak, żeby mu jego tico wjechać do garażu zdołało, to nikt nie zauważy i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie. 
No cóż! Nie wziął bidula-spryciula pod uwagę, że jego obrzydliwie bogaty, okropnie wredny, wrednie złośliwy, złośliwie podły, podle okrutny i okrutnie parszywy kuzyn, a w sumie to na pewno wysłannik szatana, da geodetom zarobić i wszyscy zainteresowani dowiedzą się, że to jednak kuzyn bidula-spryciula jest w dupie... w tej samej w której miał być ten wredny, co przyszedł, bo odziedziczył nie wiadomo jakim cudem, ale na pewno wiadomo za ile, i się rządzi... 
no cóż, prawda, widać, czasami się obrania :)

5. i właśnie się dowiedziałam, że Margo wystawiła mnie i aLusię do wiatru!!!
i teraz kombinujemy (to znaczy aLusia jeszcze o tym nie wie) jak się odgryźć!
I chyba jej jednak, tej naszej Margo, nie weźmiemy do tej stolycy. 
Ale ale...  zanim na nas wsiądziecie, że my takie niedobre, to jakby co to nam lepiej podziękujcie!!! Bo Margo to chuda jest, a jak mówi, że wcale nie, to kłamie!! ;)

6. A teraz to się bawcie w co kto jak lubi i wspomnijcie czasem urobioną po łokcie, upoconą, śmierdzącą smażoną rybą Mammę z chochlą w jednej, z wałkiem w drugiej!

31 komentarzy:

  1. Mamma! Ty książki powinnaś pisać :)
    telegraficzny skrót!!! :) cudnie!
    ad.4 wiedziałam, że oliwa sprawiedliwa....!
    wszystkie inne punkty równie optymistycznie brzmią,
    bawcie się dobrze, miejcie cudny wspólny czas
    i na kolacji i po
    i w górach
    i po :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olgo, owszem oliwa sprawiedliwa, ale ile jeszcze nas z naszym kochanym kuzynem "przygód" czeka, sam Allah raczy wiedzieć !!
      i gratuluję złota :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. jakoś to pierwsze Ci zawsze koło nosa::))

      Usuń
  3. a na głowie też masz wałki? :)

    z tą dwójką to sobie rzeczywiście strzeliłaś w kolano... jak się zaweźmie wjechać na Giewont to cała ta twoja depilacja bikini jak psu w dooopę....... zmarnuje się jak nic...

    widzę, że jestem Mata Hari normalnie - wszak z Margo też kombinowałyśmy, żeby Cię za karę nie wziąć :) tyle, ze już nei pamiętam za co, mało pamiętliwa jestem widać :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aLusia, Ty się nie rozpędzaj, bo jeszcze do tej stolycy se sama pojedziesz i kto Ci będzie całą drogę mówił prawa wolna, lewa wolna :))

      Usuń
  4. Juz mialam sie smiac z kuzyna, ale jak przeczytalam o Margo to mi zylka na czole zaczela pikac. Co??? Margo nie przyjedzie do stolicy?!! prosze sprostowac, bo jak dostane ataku serca to bedzie wasza wina!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margo do stolycy to i owszem, nasze randewu z 30.06 odwołała, podła jedna!!!

      Usuń
  5. ale po co wy się do tej stolycy pchacie w ogóle?
    brut, smrut, hałas!
    po co wam to??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kcemy zobaczyc warszafskom serenkem. ;)

      Usuń
    2. Rybeńko: chałas, a nie hałas:), trza być konsekwentną :))).

      Usuń
    3. Ja chyba przemyślem to pchanie do stolycy, skoro Rybeńka tak odradza!!!!

      Usuń
    4. w każdem razie nie zachencam :PPP

      Usuń
    5. jeszcze w alternatywie jest Lux...

      Usuń
    6. właśnie!!! i fariatkóf tyle na raz na jednej szerokości geograficznej...
      to może być naprawdę niebezpieczne!!!!

      Usuń
    7. Do Luxu to nawet ja bym przyjechala:)) ale stolyca?
      Zupelnie mnie nie rajcuje:P

      Usuń
  6. Do mnie przyjedzcie! Zaczelam meczyc rower od trzech tygodni i wiem, jak ciezko...:) To kara miala byc, czy jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widać w naszym małżeństwie, to co dla jednego nagrodą, dla drugiego karą być musi czasami ;)))

      Usuń
  7. Jako, że W KOŃCU coś napisałaś to nie będę się czepiać!!!! No dobra, czepnę się, trochę więcej powinno być :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie czep sie;) Mia siły oszczędza na ten ..tego..ekhem...rower;)

      Usuń
    2. w końcu, w końcu.... mondrala!!! zacznij pisać bloga to pogadamy ;))
      a Miśka to mondrze gada ;))

      Usuń
  8. Ad 1. Jako wyrodna matka nigdy przesadnie nie oczekiwałam powrotu dziecka, lecz w pełni wykorzystywałam (i nadal to robię) czas dla siebie.
    Ad 2. Co to jest "keta"? I po co korba do roweru?
    Ad 3. Ludzie ludziom zgotowali ten los!
    Ad 4. I kit mu w uszy oraz paczka pomarańczy na otarcie łez.
    Ad 5. Nic nie wiem, to i nic nie powiem.
    Ad 6. Byle mi się tylko to nie przyśniło :)
    Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w usłudze TwitterUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Ty widzisz to samo gówno, co ja? To znaczy to, które przyczepiło się do mojego komentarza?! TO NIE JA pisałam tę jakąś reklamę tego jakiegoś czegoś!

      Usuń
    2. "keta" to łańcuch :)
      Mamma myśli ,że jak pokręci korbom to samo pojedzie :)))

      Usuń
    3. We mnie to raczej wywołało skojarzenie z zabytkową studnią lub z równie zabytkowym młynkiem do kawy ;)

      Usuń
    4. keta to łańcuch, nawet ten ze szczerego tombaku na karkach panów co w dresach lubią :))
      a korba to korba ;)
      Frau, faktycznie ten ogon mnie z leksza oszołomił ;))

      Usuń
    5. Mnie też. I powiedz mi, co to jest?! I dlaczego nie przykleja się do innych komentarzy?!

      Usuń
  9. Mamma czeba było fcześniej dać znać, że sama zostajesz s gotowaniem, zorganizowało by się cuś :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aneczka, kiedy ja lubię tylko tak trochę udawam, ze nie ;)

      Usuń