niedziela, 8 lutego 2015

Sztywny język czyli czy warto iść z Mammą na wojnę...

Pobiłam swój dotychczasowy rekord. Sześć dni i sześć nocy bez przerwy!
Nie nie! Nic z tych rzeczy! Takie to tylko na "Maczos dać klapsos".
Ta... jasne... jeszcze lepiej... 
Żeby uciąć spekulacje, spieszę wyjaśnić... 


Otóż...
Sześć dni i sześć nocy usta me ni jednego dźwięku do męża własnego - bez przymusu zaawansowanej ciąży poślubionego - nie wyartykułowały! Język mi wprawdzie zesztywniał i problemy z utrzymaniem w buzi pokarmu, jak z utrzymaniem moczu podczas kichnięcia miałam, ale nikt przecież nie powiedział, że małżeństwo to wyłącznie drapanie po plecach i seks oralny.

Menconce trochę takie sześciodniowe milczenie było, nie powiem! Nocki lepsze, bo w nocy to z reguły do nikogo nie gadam. 
A jakiego nakładu inwencji twórczej i kreatywnego myślenia i jakich patentów na papier przelanych (w tym toaletowy) to menconce milczenie wymagało! Myślę, że sam odkrywca faktu, iż chrząszcz gnojnik, gdy się zgubi to nawiguje patrząc w gwiazdy, by się nie powstydził!
No sami powiedzcie, czy mi się jaka nagroda nie należy? Order chociaż? Dyplom...?
Weźmy na przykład dzień piąty z sześciu dni i tyluż nocek menconcego milczenia. 
Na 16:00 mam rwanie ósemki. A Helmut, który mnie na to rwanie zawiezie, jeden. Niby jeden wystarczy, ale... Ale zawiezie mnie na to rwanie tylko wtedy, kiedy będzie pod blokiem. Bo kiedy nim Mężaty gdzieś pojedzie, to mnie Helmut nie zawiezie. Ani do dentysty, ani na rwanie! A Mężaty, że do dentysty muszę, to nie wie, no bo skąd? Proste, prawda?

Informacja werbalna odpada, no bom ślubami menconcego milczenia dobrowolnie i samozwańczo zaślubiona. Zostaje zatem słowo pisane. Inaczej zwane komunikacją korespondencyjną. List odpada. Nim znaczek poliżę, u dentysty być muszę.
Kartkę w kuchni na blacie, że o 16:00 dentysta może bym i położyła, gdyby ryzyko, że Mężaty, do którego już piąty z sześciu dni menconcego milczenia gęby nie otwieram, progu kuchni nie przekroczy, zbyt wielkie nie było. W dużym... ryzyko jeszcze większe, bo tam ani lodówki ze zmrożonym piwem, ani Mai Włoszczowskiej. W małym? Bałagan taki, że trudno własne dzieci rozpoznać. W kiblu...
No co? Kto mi zabroni zapiski kalendarzowe pogrubioną kursywą na papierze toaletowym popełniać? Na wylot nawet! Że o 16:00 dentystę mam Mężaty zobaczy i Helmuta nie ruszy. Zadziała! Tym bardziej, że grochówka na obiad była!
Mhm... Może by i zadziałało, gdyby mi w doskonałości planu jeden istotny szczegół nie umknął. Że Młody i Młoda też jedli grochową!

Do teraz to w sumie nie wiem i by prawdę poznać upierać się raczej nie będę, czy to przejaw solidarności z uciśnionym tatusiem, czy zwykła dziecięca ignorancja była. No bo, że dyplomatyczna manifestacja pogardy dla maminej kreatywności, to tego w ogóle do świadomości nie dopuszczam, bo musiałabym zemdleć i dojść do siebie dopiero po piątym marca.

I choć wiem, że mamroczecie tam teraz pod nosem, że jaka ta Mamma durna sześć dni i sześć nocy z chłopem nie gadać i że to dziecięce i goopsze niż "Gwiazdy myją naczynia" i że Wy to byście tak nigdy i never i ever i w ogóle, to...
To żałujcie! 
Bo godzenie się - trzy razy wieczorem i dwa razy rano - po menconcym milczeniu, warte jest każdych sześciu dni, nie wyrwanej ósemki i sztywnego jak pal Azji języka!! ;)

45 komentarzy:

  1. Mia, a godzenie się to: trzy razy rozmowa wieczorem i dwa razy rano:))) ???? Toś się nagadała na zapas:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aśka, rozmowa to podobno podstawa udanego związku ;)

      Usuń
  2. Najważniejsze, że już gadać możesz :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olgo, jakby co to ja zawsze mogę, tylko czasami nie chcę ;)

      Usuń
  3. :)
    Mia - ale mysle, ze to godzenie to moze sie obyc bez tych szesciu dni i szesciu nocy ;)
    Zycze najwyzej szesciu godzin ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee, Dosia, to trochę jak rosół bez przypraw ;))

      Usuń
  4. czy razy?? I dwa razy???

    ide siem kuuucić!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to już chyba nie mam sił na takie kłótnie.

      Usuń
    2. no jak? przecież sie właśnie NIE kłóciła :)

      osobiście Cię, Mamma, podziwiam, mnie by te słowa niewypowiedziane chyba rozerwały od środka...
      a Ty tak naprawdę.... z tą kartka na klacie - wstawaj, już szósta :) :)
      czy w związku z tym nie wyrwałaś zęba? a w ogóle co Ty te zęby tak wyrywasz? rosną Ci jak rekinowi?

      Usuń
    3. no właśnie aLusia - siem nie kłóciłam!!!! jak nigdy wyciszona byłam ;)))
      a pytań dużo zadajesz, nie wiem od którego zacząć ;))
      wyrywam, bo mam za dużo ;)

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. źle się wyraziłam. na kłótnie (czy kilkudniowego focha) to może bym jeszcze i siły znalazła, ale takie ekstremalne godzenie to już nie dla mnie.

      Usuń
    6. nie no Ruda, jakie ekstremalne?? wszystko odbywało się z zachowaniem zasad dobrego wychowania i ze świadomością gdzieś tam z tyłu głowy, że Młode są niedaleko ;))

      Usuń
  5. No, toście pogodzeni na Ament:))!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja tam nie wiem czy na ament, ale na pewno do następnego razu ;))

      Usuń
  6. żebym my tu krzcin z tego godzenia nie mieli:PPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak się cieszę, że to nie ja wyartykułowałam :) :)

      Usuń
    2. Baśka, masz cuś przeciwko tym krzcinom?
      fajna impreza by się nam trafiła :)

      Usuń
    3. myślisz? imię na F byśmy wybrauy...nie wiem tylko co mąż Mii na 17 dodatkowych szurniętych gości;PPP

      Usuń
    4. znowu by się obraził :PP

      Usuń
    5. no chyba, że byłby w zbyt wielkim szoku :)

      Usuń
    6. a co to antykoncepcja to nie wiedzom, he??

      Usuń
    7. a nie odstawiuaś tej antykoncepcji tydzień wcześniej???;PPP

      Usuń
    8. no żesz? to jakaś zagadka??
      bo się teraz trochę zestrachałam ;)

      Usuń
  7. Raczej bym serwis na 16 osob wtlukla niz milczala:))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to to ja wiem droga Star :)
      ale zanim zamilkłam to wykrzyczałam co chciałam, trzasnęłam drzwiami i pojechałam na sklepy ;))))

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. jeszcze ci mało Futi??
      to może sprecyzuj pytanie :)

      Usuń
  9. O mateczko! Ja bym nie wytrzymała!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. czy ona ciongle się godzi?????

    OdpowiedzUsuń
  11. oj to godzenie to chyba musiało być cudowne :D

    OdpowiedzUsuń
  12. WOW! :))
    fiu fiu!
    niezły ten Twój Chłop, Mijeczko! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja to niby co Margo?? taka sobie?? ;))

      Usuń
    2. nie no Ty kochana,to wiadomo, wypas!!!
      no!

      Usuń
  13. Jak nic nie dalabym rady! Poza tym to milczenie byloby kara dla mnie nie dla niego. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci szczerze Lola, że też się trochę umęczyłam tym niegadaniem ;)
      ale w sumie zrobiłam sobie trening ćwiczenia silnej woli ;))

      Usuń
  14. Zdecydowanie pobiłaś rekord w milczeniu i rekord w godzeniu się. Mam nadzieję, że warto było :))

    OdpowiedzUsuń
  15. normalnie wypiekuff dostauam jakbym z 50 twarzy greya przekartkowaua w poszukiwaniu momentuff

    Ty jak Ty ale Menza banan widze oczyma wyobrazni :))

    OdpowiedzUsuń