środa, 4 grudnia 2013

Sraczka wszędzie!

Moje dzieci jak już rzygają, to do świeżo przebranej pościeli! 
Ta nieświeża, wymięta, kilkutygodniowa, rzadko doświadcza tego wątpliwego zaszczytu. A siła rażenia treści żołądkowych nigdy nie ogranicza się do prześcieradła, kołdry czy poduszki, tylko zawsze obejmuje i prześcieradło i kołdrę i poduszkę. 
A i wiernemu pluszakowi trafi się jakiś smakowity kąsek :)


Młody dobę wcześniej, nad ranem, w sposób jak najbardziej kulturalny, z dala od nozdrzy pozostałych domowników zapragnął puścić bąka. I zafundował mi pranie z samego rana :(
Młoda o 22:00 wlazła do mojego łóżka, tylko po to, żeby za dziesięć pierwsza chlusnąć mi kawałkami kabanosa :(
Mój żołądek od wczoraj coś podgryza i skubie. I chęci do wyrzygania mam wielkie.
Mężaty zafundował sobie kielicha z pieprzem. Profilaktycznie. 
No i bo dzień górnika :)
Poza tym rozpiździel. 
Mężaty w końcu maluje kuchnię. Z naciskiem na "w końcu"!
Projekt malowania dojrzewał niczym najlepsze francuskie wino. 
Oby tylko tak smakował :)
Choć są wątpliwości. Pierwszy maz na ścianie i widzę.... sraczkę.  
A na puszcze pisało było napisane: eukaliptusowy!!!!!!
No masz ci los!!!
Wszystko przez tę cholerną jelitówkę!!!!!!!!!!!!

Fotorelacja :)

68 komentarzy:

  1. Jelitówka to nie przelewki :(
    Podobno dobrze robią probiotyki, także profilaktycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olgaaaa zabrałaś mi podium:))))

      Usuń
    2. ciekawe o ile sekund:))))

      Usuń
    3. niestety Margo, nie mam opcji sekundnika :) to nie biegi narciarskie :))))))))))))

      Usuń
    4. Margo, zmieścimy się razem :)
      chociaż dzisiaj to mi się chyba należy :P

      Usuń
    5. Tak kochana,dzisiaj Olguś,zdecydownie tak!!!:)))

      Usuń
  2. ooo Mamma Mia!!!!
    trzym się Kochana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymam się :)
      reszta maluje :)
      Młode dostały po pędzlu do ręki i smarują wkoło kaloryfera, mąż 4 raz jedzie po suficie.... to dowód na to, jaki syf był!

      Usuń
    2. malujecie,malujecie Mia bo ja się tam w końcu wybiorę na tę kawę obiecana przy kuchennym stole:))))

      Usuń
    3. Margo, pomyślałam dokładnie o tym samym!!
      i pamiętaj! na obietnicach nie może się skończyć!!!

      Usuń
    4. hihihhi....no ja myślę:DDD

      Usuń
  3. U mnie rzygającym sztyletem jest Maxi. Wczoraj siedział na kiblu i przy okazji puścił sobie pawia - na podłogę, drzwi i wszystko dookoła. Dwa razy zarzygał mi nowy samochód a pościel (tak! kołdra, prześcieradło, poduszki, piżama - zwykle świeża - jak u Was) zarzyguje sobie cyklicznie jak rasowy zawodnik. Kiedy to sprzątam - mam zawsze ochotę "poprawić" po nim efekt... Jak jest M. to On sprząta, no ale często go nie ma, więc ja się męczę...

    Także - moja droga - z rzyganiem jestem za pan brat... Rozumiem i współczuję

    Eukaliptus a sraczka to chyba 2 różne bajki, więc jak możliwe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie wyrzygała co zjadła :(
      wniosek: głodówka!!!
      oj Amisho, co do tego poprawiania to mam tak samo... ohyda!!!!
      u nas ostatnia jelitówka była trzy lata temu, ale wtedy Mężatym tak targało, że z łazienki dochodziły odgłosy jakby jakiś egzorcysta starał się z jego ciała szatana przepędzić!!!!!!!!!!! makabra!

      Usuń
    2. pogaduszki z lwem ;)))

      Usuń
    3. pogaduszki Olgo??
      odgłosy jakby z mojego męża Obcy wychodził :)

      Usuń
  4. Nie zazdroszczę, trzymajcie się jakoś i żeby szybko minęło ;***

    OdpowiedzUsuń
  5. a co eukaliptus nie może mieć czasem sraczki? :))))
    może też walnij kielicha, znieczulisz się i nic Ci nie będzie przeszkadzać. ani zapach, ani kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może? :)
      hm... już dawno bym walnęła keby nie te dragi!! ;)

      Usuń
  6. O Mamma, wiem, że to nic śmiesznego, ale naprawdę mnie ubawiłaś. Dopraszam się wybaczenia.

    Trzymajcie się tam jakoś z tą eukaliptusowo-jelitową sraczką. :)

    PS. Od dawna się zbieram, żeby u Ciebie coś napisać, bo podczytuję czasem, a siedzę jak pod miotłą. No i żeby mnie spod niej sraczka wyłoniła, no, no. ;)
    A skoro już wychynęłam, to dziękuję za przepis na świetną sałatkę z orzeszków, ogórka i czosnku. Pychota! Zagryzłam ją kilogramem naci pietruszki, ale nie jestem pewna, czy zabiłam zapach. :]

    Pozdrawiam z góry mapy zagrożonej ponoć huraganem, tfu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Jolka,
      widać trafiłaś na temat, który Cię wyjątkowo natchnął ::))
      miło, żeś wychynęła
      a sałatka pychota, nieprawdaż?? chodź dziś nawet na myśl o niej mam ochotę haftować
      pozdrawiam z samego dołu :)

      Usuń
    2. Wiesz co, jest w tym coś, może jakaś podświadoma... ciągota. :) Teraz sobie przypomniałam, że tuż przed egzaminem na prawo jazdy, na który na szczęście z przyczyny wątłych połączeń komunikacyjnych dotarłam dość wcześnie, dostałam, ekhm, sraczki właśnie. :] Dobrze choć, że była ona taka tylko jednokrotna i na sam egzamin zdążyłam już zupełnie od niej uwolniona. Do dziś nie wiem, czy to owo wyswobodzenie przekuło się na jakieś nadprzyrodzone moce, ale zdałam za pierwszym podejściem! Ot co! :)

      PS. Dlaczego, kurna, wszystkie Wy fajne ludzie jakoś tak na dole lub prawie na dole polokowane? Szczęście, że jest sieć! :)

      Usuń
    3. gratuluję zatem udanego podejścia okraszonego sraczką :)
      u mnie też zdane za pierwszym podejściem i nawet bez biegania di toalety się obyło... ale fakt bałam się ogromnie!!!! dwa tygodnie wcześniej broniłam pracę magisterską i nie było to przyczyną takiego stresu jak w przypadku prawka :)
      a dlaczego te fajne ludzie mieszkają tak wysoko, a nawet w Ameryce???? :)

      Usuń
    4. A daj spokój, porozjeżdżało się toto po świecie, ech! ;)

      Żebyś już miała pełny obraz mnie zdającej egzamin na prawko, to powiem Ci, że w przeddzień miałam takiego stresola, że na placu nie potrafiłam przejechać po łuku bez najeżdżania na linie. Załamany, a bardzo życzliwy instruktor użalił się nade mną i podarował chyba z dwie godziny ćwiczeń. Taka byłam! :)

      Czy ja wczoraj miałam takie zaćmienie, że nie dojrzałam tego pięknego zdjęcia dzieciaczków, czy dodałaś je później?
      Wracajcie do zdrowia!

      Usuń
    5. dodałam później :)
      mój egzamin to ja jak przez mgłę pamiętam... toż to już 13 lat!!!!
      Jolka, a Ty coś piszesz?

      Usuń
    6. Mój był 9 lat temu. Bardzo przeżywałam, bo nie pierwszej młodości (w tym umysłu) już byłam, a jazda samochodem śniła mi się po nocach, przy czym te właśnie sny zaliczałam do najpiękniejszych. :) W dodatku na podwórku już od tygodnia czy dwóch czekała na mnie czerwona strzała pt. vw golf 2. :)
      Jeśli pytasz o blog, to zdarza mi się mieć tzw. występy gościnne u Anki Wrocławianki. Ale na tyle jestem leniwa i niezorganizowana przy sporej zajętości dobowej, że nie wykorzystuję... limitu. Co mi zresztą wyżej wymieniona od czasu do czasu wyrzuca. Niech no tylko to przeczyta... Już drżę. ;)

      Usuń
    7. A jeśli chodzi o złagodzenie dolegliwości żołądkowych, to miałam okazję wypróbować raz sposób podobny do tego, który podała Ci Jadwiga. Z tym że to nie była jelitówka, tylko jakieś niezidentyfikowane mdłości. Pomogło. A była to szklanka gorącej, przegotowanej wody, bez żadnych dodatków, wypita w momencie, jak tylko dało się to wypić, czyli naprawdę bardzo gorąca. Ten sposób wypróbowała też inna moja koleżanka, i też pomogło. Ale w jej przypadku trudno ustalić, co pomogło, bo wypiła też colę.

      Usuń
    8. ej, no Jolka, toś Ty motywację miała konkretną!! :)
      na mnie czekał Fiat 126P koloru wojskowej zieleni ;)
      dzięki za porady, póki co pijemy pysznego kwasiora nad kwasiorami i jest duuużo lepiej!!!

      Usuń
  7. Mamma a po co Ty na farbe wydajesz skoro mlodzi moga pokolorowac ci sciany w dodatku naturalnymi barwnikami?
    bardzo Wam wspolczuje:**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he he Lamia, ta farba ze sklepu jednak trochę przyjemniej wonia...pachnie znaczy się :)

      Usuń
  8. Antek chyba raz w życiu zwymiotował
    to dolegliwość której nie zna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że mu ciąża nie grozi bo mógłby przeżyć traumę ::::))))

      Usuń
    2. nie slyszalas o fantomowych symptomach :D
      faceci je majom:P

      Usuń
    3. Mój brat przytyl razem z żoną w ciąży
      Ona urodziła jemu zostało

      Usuń
    4. no tak, prawda, czasem i takie cuda się zdarzają ;)

      Usuń
  9. gdy wam ten eukaliptus wyschnie bedzie.. eukaliptus!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurka, z tym kolorem to było tak: pierwszy maz - sraczka, przy sztucznym świetle - o tak! o to chodziło.... dziś rano - żarówa!!!!!!!!!! buuuuuuuuu

      Usuń
    2. jeszcze trochę i spłowieje ;PPPPP

      Usuń
  10. Dzieci to chociaz maja o tyle dobrze, ze moga rzygac i srac gdzie popadnie.
    Dorosly wpada do sralni i zanim sie zdecyduje co wazniejsze to juz poszlo z obu koncow... i tylko sraczyk czysty:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak Star, święta prawda ::::))))
      i chyba ciągnąc temat sraczki, będę musiał napisać posta o tym jak to mojej szwagierce zepsuł się na autostradzie samochód i ze stresu ją wzięła sraczka... istna komedia!!! śmialiśmy się do rozpuku, choć jej, biduli, wtedy w ogóle się śmiać nie chciało!!

      Usuń
    2. Pisz, pisz koniecznie!!

      Usuń
  11. nie no
    kolor całkiem sr.... eukaliptusowy

    Mamma - nie dajcie się!
    zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dośka, kolor to mi teraz już jawi się jako stroboskopowa sraczka!! jakoś tak po oczach daje! :(

      Usuń
  12. Coś mi się wydaje, że ten kolorek będzie Ci się już jednoznacznie kojarzył. Może jeszcze czas na zmianę?

    Przytkania otworków życzę ;)
    Zdrowiejta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o nie, Mirabelko, zmian nie będzie... przywykniemy nawet do sraczki :)
      a otwory moje przytkane na maksa, wszystko w środku się kisi i nie pozwala odetchnąć pełną piersią :(...
      a rano to czułam się tak słaba, że ledwo umiałam czajnik z wodą podnieść....

      Usuń
    2. Oj to niedobrze :(
      Może by tak do doktora od odetkań swe kroki skierować?!
      Martwiem się, sraczka to sraczka, ale jak już się kisisz to wyszedł niezły bigos!

      Usuń
    3. eee tam doktory... one som dobry tylko jak umierać trzeba ;)
      a ja jeszcze nie chcem :)

      Usuń
  13. Kolor jakiś.... pod kolor okoliczności;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wrrr...
      kolor zmienia się wraz z porą dnia... najbardziej mi odpowiada w nocy, przy zgaszonym świetle :::))))

      Usuń
  14. Nie zazdroszczę...
    Na sam widok rzygów, pewnie swoje bym dołożyła... I kto by to sprzątał?
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby to od dzieci ukochanych ale obrzydza przeobrzydliwie :)

      Usuń
  15. na jelitówkę dobre jest : wyciśnięty sok z dwóch cytryn (sparzonych aby pozbyć się chemikalii ze skórki) zalany woda przegotowana ciepła ale trochę tak by dziecko mogło wypić na raz lub dwa łyki bez cukru bez niczego, sposób przywieziony wraz z wnuczką z Francji, sprawdzony i działa
    dobry dla młodych i starych też sprawdziłam na sobie
    gdy miałam obłęd w oczach i nie tylko
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jacie!!! dzięki Jadwigo!!!!!
      zaraz oderwę męża od pędzla i wyślę po cytryny, bom ja dziś słaba jak kopruch!

      Usuń
    2. Jadwigo, ile razy dziennie mamy to pić??

      Usuń
  16. Biedaki! :( okropne swinstwo.
    Pamietam jak starsza pierwszy raz wziely wymioty miala wtedy tylko kilka lat, przyszla do nas i powiedziala, ze nakaszlala na dywan. uznalismy, ze no trudno, ze ma wracac do lozka, ale ona uparla sie ze wyjatkowo duzo nakaszlala. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. się uśmiałam :). Moje Młode nakaszlują do łóżek!

      Usuń
  17. Hehehe, jelitówka, ołjeeeee, jest moc! Rzygu, rzygu tam, sraczkę wielką mam :P

    Buhahaha, sorki, ale przerobiłam raz i było to najgorsze kilka godzin z mojego życia, których dłuuuugo nie zapomnę :) więc bardzo Ci współczuję. A kolor? poczekaj nawet kilka dni, jak porządnie obeschnie - zmieni się jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolorek Tygrysie wyszedł naprawdę fajny!!!

      Usuń
  18. A przy okazji - jeśli dzieci wymiotują na potęgę i po wszystkim (nawet po wodzie) - zapodaj im hydroksyzynę lub difergan, w odpowiedniej dawce (na ulotce). Jak przez 30 min. nie zwrócą syropu - możesz im dać coś do picia - delikatnego. Ugotuj im lekki krupniczek i zasyp go przed podaniem - siemieniem lnianym. Poprawia trawienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. póki co Młoda je i tylko czasami zwraca :)

      Usuń
  19. Bidulki!
    Zdrowia życzę i żeby ustało!
    Grześ miał cztery dni wymioty - na koniec nauczył się wymiotować do miski, ale wcześniej to już poduszki owijałam ręcznikami, bo zmiany pościeli zabrakło:(
    kolorek...polubisz;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miśko, nie wiem kiedy ustanie, już niby było ok, Młoda poszła do szkoły, a dziś po południu znowu dwa rzygi i trzy sraczki!!!!
      a kolorek wyszedł BOMBA!!! kuchnia naprawdę wiosenna!!!!!

      Usuń
    2. Współczuję Młodej:(((
      Nie cierpię wymiotować!
      Wiem,że nikt nie lubi, ale ja wolę się męczyć trzy dni, niż sobie "pomóc"
      Czasem ratuje mnie cola (tyle, że u mnie od migreny)

      Usuń
  20. Ja też malowałem w tym roku, cały dom. Ale ja wałkiem. Szybciej idzie i nie ma problemu ze smugami. Polecam Dulux. Też miałem czarno na suficie przy kominku. Wystarczyło dwa razy i śladu niema.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak tak Nomadzie, mąż jechał wałkiem, dzieciaki tylko się bawiły pędzlami. Kupiliśmy Dekoral - bardzo wydajna i kolor też w sumie wyszedł taki jak chciałam!!!!

      Usuń
  21. szkoda mi Szkarabów , ale one szybko energię budują .Natomiast otoczki rzygańska nie zazdraszczam .
    z centralnej - Gryzmo

    OdpowiedzUsuń