poniedziałek, 8 lipca 2013

Po prawniczemu



Niniejszym zasłyszane w dniu wczorajszym, to jest w niedzielę Anno Domini 2013.
Notabene dniu wyjątkowo urodziwym, w promieniach słońca skąpanym..
Od szwagra swego własnego, małżonka siostry jedynej, wskazanego jako jedynego reprezentanta tego gatunku w familii mojej.
Absolwenta Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. Ku wielkiemu żalowi memu naznaczonego prawniczą manierą.
Dalej zwanego powodem :)

Onegdaj, kompan powoda, dalej zwany mecenasem, na mocy aktu kupna-sprzedaży wszedł w posiadanie automobilu. Między Bogiem a prawdą urodziwy to automobil, barwy czarno perłowej, wnętrze w odcieniu écru, pod maską cała stadnina koni. 
Mruczenie automobilu prawnicze członki w wibracje wprawia. Mecenasowe członki, gwoli ścisłości.
Bonifikata dla mecenasa, skądinąd persony znanej, powodem ukontentowania wielkiego. Jego. Własnego. Na marginesie nadmienię, iż komponenta osobowościowa przytoczonego w tekście znajomego powoda, cnotą skromności nie grzeszy, próżności ma za to w nadmiarze.
Zaiste, nawet w prawników gronie, oczywistości są całkiem przyziemne. Cieszyć się trzeba grupowo, wszak związek przyczynowo-skutkowy zaistnieć musi. Jest nowy automobil, są skutki różnakie: narady rodzinne, sąsiedzkie zapaści, nagłe kontrole skarbowe. No i są przede wszystkim kolegów z palestry uznania!!!
Czas zatem światu pokazać penisa prolongatę!!
Mecenas do swego kolegi dalej zwanego świadkiem:
Ś: widzę nowy nabytek, kolego
M (od niechcenia): ach, tak, nadszedł czas na innowacje, przedsięwziąłem zakup nowego samochodu w celach poprawy warunków podróżowania
Ś: pochwalam, kolego, pochwalam! Jeśli można zapytać, jakie koszty poniósł Pan, kolego, w związku z zakupem przedmiotu naszej dyskusji?
M (czekając ze zniecierpliwieniem na moment kulminacyjny): udało mi się za całkiem niewielką kwotę pieniędzy, jedyne dziewięćdziesiąt tysięcy złotych polskich
Ś (lekko rozbawiony): o! to Pan, szanowny kolego, dokładnie przeznaczył tyle, ile wyniósł mój upust na auto szanownej małżonki.........

I tak oto prolongata stała się totalną redukcją!!!! 

PS. język prawniczy nie jest mi obcy, niemniej jednak pisanie bolało :)



41 komentarzy:

  1. Plasterek? Czyli uwiądł prolongowany?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ubolewam i współczuję z duża doza empatii - mój przyjaciel Różowy jest prawnikiem. Gdy mówi po ludzku, jest ok. Ale nie daj Boże, żeby wpadł w trans prawniczego bełkotu! Od razu jestem bliska (baaaaardzo bliska) popełniania czynów mocno zabronionych prawem i jak najbardziej karalnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frau, ja szczerze lubię swojego szwagra, aczkolwiek jak zaczyna.. wiadomo co.. wskaźnik mojej sympatii maleje drastycznie :)

      Usuń
    2. Rozumiem Cie doskonale. Mam jeszcze w pracy koleżankę prawniczkę. Zwróciłam jej kiedyś uwagę, że powinna coś tam poprawić, bo pismo, które napisała, to bełkot w stylu "Kali jeść, Kali pić". Wynikła z tego cała awantura, bo normalni ludzie pukali w czoło, a ona broniła gniota jak lwica, twierdząc, że nie ma być po polsku, tylko po prawniczemu :)

      Usuń
    3. mój szwagier jak zaczyna po prawniczemu to jakby się czegoś nawąchał :)

      Usuń
  3. lol, ja spie chyba bo ni w ząb nie zaczaiłam :P

    OdpowiedzUsuń
  4. uuuuu, ale pojechał ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przejechał się raczej Olgo ... po nowe auto :)

      Usuń
  5. Mam w rodzinie prawnika
    Wiem oczym prawisz:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz rybenko, tak siem trochem z niego nabijam, ale on naprawdę czasami pomocny jest z tym swoim prawniczym bełkotem :)

      Usuń
  6. Ha, u mnie w pracy stoi kiedyś przy oknie dwóch kolegów i kiwają się w przód i tył. Podchodzi trzeci i pyta - co robicie - sprawdzamy kto ma dłuższego. Zaparkowali pod oknem obok siebie. Jeden mercedes karawan, drugi Audi 100, taka wersja amerykańska z przedłużonymi zderzakami. Coś w tym jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nomadzie, Ty z Twoim rowerkiem to chyba przegrywasz w przedbiegach, co? ;)

      Usuń
  7. to ja bym chciała chociaż ten upust dostać, niekoniecznie wartość auta małżonki, a świat zmieniłby barwy :))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak Ty to wszystko spamietalas??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no coś Ty... wymyśliłam :::))))))

      Usuń
    2. no to wiekszy szacun :))

      Usuń
  9. A mogłabyś to napisać po polsku, dla osób nie oblatanych w bełkocie, eeee, tzn. w gwarze prawniczej ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. No masz, a sym mojego meza jest prawnikiem i zona tez prawiczka (czytaj - prawniczka) i cala jej rodzina od kilku pokolen to sami prawnicy i nikt nie mowi dziwnym jezykiem. Domyslam sie, ze w pracy i owszem musza, ale nie w zyciu prywatnym:))
    Druga obserwacja, przez prawie 30 lat jak tu zyje jeszcze nigdy nie slyszalam zeby ktos pytal kogos o cene czegokolwiek, jest to absolutym brakiem taktu, nawet w najblizszej rodzinie nikt nie pyta ile ktos inny wydal na samochod, dom, czy obiad.
    Jak widac co kraj to obyczaj;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a u nas pierwsze pytanie "a ileś dała" ??

      Usuń
  11. Po mojemu, to utarł mu nosa koncertowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co tam nos Anko, gorzej z członkiem :::)))))

      Usuń
  12. Nieee... No co to za prawnik, co kupuje z upustem? Honoru nie ma czy co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amisho, nie jednoczysz się w bólu z kolegą, rozumiem :)

      Usuń
    2. Nie no jednoczę... Współczuję jak cholera ha ha ha. Nasz sztandarowy prawnik kolega z działu to najchętniej kupiłby złoma ze szrotu i chwalił się wszystkim ile zaoszczędził. Bo kasę zarabia wielką ale skąpy jak cholera. Nie mógł zrozumieć, że ja kupiłam nowe auto - jego stać na takie co z tym upustem ale jak to tyle wydać... Kupuje się używkę za góra 20 tys i styka. Więc jeden się chwali ile wydał a inny ile nie wydał... ;). Mnie rozmowy z branży nudzą - mam na nie uczulenie i nigdy się w nie nie wdaję. Na studiach ich unikałam, na aplikacji i nawet w pracy ;-). A już ludzie z tej branży, choć to też moja... zupełnie mnie nie interesują. Wolę chyba gadać z chłopem o roli he he ;-).

      Usuń
    3. Ty swoja baba jesteś Amisho :)

      Usuń
  13. Mamma mia ! ...i to nie do Ciebie tylko po włosku "matko moja" kciałam zakrzyknąć:) łeba mnie rozbolała od tego prawniczego bełkotu:)cożeś zrobiła mammo nie mia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mamma mia, che cosa e successo? ::)))

      Usuń
  14. finał jedyny w swoim rodzaju :)))

    I podziwiam Cię za umiejętność używania takiego języka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. umiejętność??? toż ten tekst pół dnia pisałam :)

      Usuń
  15. Buhahaha, a to go zatkało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, nawet prawnika może czasami zatkać :)

      Usuń
  16. Cudna wymiana zdań warta jak mawia mój przyjaciel prawnik prawdziwych "suk prawniczych", w znaczeniu jak najbardziej pozytywnym, bo czymże jest mecenas, który nie potrafi być twardy i zimny niczym suka :)!

    OdpowiedzUsuń