wtorek, 27 sierpnia 2013

Moje największe marzenie


Marzę o domu z kamienia, 120m2, drewniane okiennice, przytulna, słoneczna babcina kuchnia, drewniane, jasne podłogi, czerwony, matowy dach, mnóstwo lampek dających ciepłe światło, swoja własna sypialnia, osobne pokoje dla dzieci, gabinet tuż za wejściowymi drzwiami!!! Ogród na tyle duży, żeby nie czuć oddechu sąsiadów na plecach, a na tyle mały aby nie kosić od 7-19:00!

A w naszym pięknym domu sierść będzie gubił Golden Retriwer o imieniu Rupi. To kompromis między Rufusem syna, a Pimpkiem córki :)

Ktoś mi kiedyś powiedział, że budowa domu to sznur na szyję, tyrasz potem całe życie na spłatę kredytu...
Tylko, kto teraz nie spłaca kredytów??
Za nowy model Audi, 80 calowe plazmy na ścianach, dwa tygodnie na Kanarach w lecie i dwa tygodnie w Alpach w zimie.... 
Ja jeżdżę ośmioletnią Astrą, w Karkonosze latem, a w Beskidy zimą. Nie mam plazmy na pół ściany, odjazdowych nart i butów narciarskich Louis Vuitton, najnowszych telefonów, tych smart i tych nie smart....
Dlatego jestem gotowa na wyrzeczenia...
Bo nie mam się czego wyrzekać... :)
Ale nie rzucam się na głęboką wodę, czekam na moment kiedy wewnętrzna księgowa powie: można budować, zarabiacie więcej niż wydajecie, przyszłość w miarę stabilna...
Nie chcę wieszać ogłoszeń "sprzedam działkę z rozpoczętą budową"...

Jestem cierpliwa, choć już coraz mniej....
Wewnętrzna księgowa mówi mi dzisiaj:  to jeszcze nie teraz... Jeszcze musicie poczekać...
Jak długo? Lata lecą, dzieci rosną, sił ubywa... 
Kiedy przyjdzie mi cieszyć się swoim własnym kamiennym domkiem z babciną kuchnią??? Po co mi zaciszna sypialnia, w której nie będzie już sił na dziki seks, po co osobne pokoje dla dzieci, kiedy one już będą na polibudzie lub przy zlewozmywaku w Irlandii, co mi po ogrodzie kiedy rwa kulszowa kosić nie pozwoli...
Jedynie babcina kuchnia będzie jak ulał :)
Kuchnia babci Mii....
Czyż nie brzmi pięknie....


74 komentarze:

  1. Marzenia się spełniają!!!
    Pięknie napisałaś o swoich :)
    a ten dom na zdjęciu - cudo!
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Olgo!
      uwielbiam prowansalsko-toskańskie klimaty!
      nie lubię wszystkich tych sztampowych domów, które u nas powstają jak grzyby po deszczu, różniąc się od siebie jedynie kolorem elewacji...
      tylko, że jak już chcesz coś oryginalnego, okazuje się, że fundusze trzeba pomnożyć przez dwa, nawet trzy... buduje się więc kolejnego "bliźniaka" wtapiając się w otoczenie niczym kameleon...
      tego nie chcę!

      Usuń
  2. O, tak; brzmi bardzo pięknie. Kto by nie marzył o kamiennym domku; wraz z całą resztą. Lecz póki co nie mam samochodu, nie posiadam "plazmy", a pojechać mogę tylko tam, dokąd docierają miejskie autobusy. Lecz marzenia wyznaczają kierunek, nie pozwalając popaść człowiekowi w marazm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje marzenia są piękne i karmię się nimi co dzień... poza tym robię (wspólnie z mężem) wszystko aby je w końcu zrealizować... czy się uda, czas pokaże

      Usuń
  3. spełnienia marzeń życzę!
    bałam się budowy domu, nerwów, upływającego czasu, chciałam korzystać już, dlatego kupiliśmy dom gotowy, prawie do wprowadzenia. właścicielom miała powiększyć się rodzina i stwierdzili, że przydałoby sie jednak coś większego. i cieszę się nim już 5 rok, chociaż nie do końca może taki jak sobie wymarzyłam, a i kredyt we franku trochę uwiera.
    powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruda, rozumiem Twoje obawy... my póki co regulujemy sprawy w związku z dziedziczeniem działki i widzę ile czasu i pieniędzy to pochłania....
      cieszę się, że masz swoje cztery kąty i jest Ci tam dobrze! mi w sumie w moim M-3 też jest dobrze, ale kurde, jak strasznie ciasno!!!!

      Usuń
    2. działaj, działaj. życzę dużo sił i cierpliwości.
      i chciałabym jeszcze życzyć Ci takiego pięknego domu, jak ten na zdjęciu, ale to chyba nie w naszym klimacie. ale nich będzie taki, jak go sobie wymarzyłaś i nam opisałaś.

      Usuń
    3. oczywiście takie domy to tylko w Prowansji :)
      Ale coś na taki kształt bym chciała, mam znajomych, którzy mają dom z kamienia, zobacz tutaj:
      http://portia34.blogspot.com/2013/03/kilkapostow-wstecz-z-racji-mego.html

      Usuń
    4. podoba mi się kamień, ale wydaje mi się zimny, a ja coś na starość straszny zmarźlak się robię.

      Usuń
    5. kamień z zewnątrz, w środku cieplutko, może tylko jakaś jedna ścianka z kamienia...

      Usuń
    6. Ty masz możliwość samodzielnego pokombinowania, ja niestety nie miałam. a najśmieszniejsze jest to, że mąż projektuje, a w ogóle z tego nie skorzystaliśmy...

      Usuń
    7. możliwości póki co to ja nie mam żadnej, póki co to sfera marzeń :)

      Usuń
  4. Brzmi... nie przestawaj marzyć ;o) Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz super skonkretyzowane marzenie, a to najważniejsze. Myślę, że się spełni. Nawet dla tej babcinej kuchni warto :) A jak dzieci pojadą do Irlandii, to wakacje w Karkonoszach będziesz omijać z daleka :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polly, moje wszystkie działania podporządkowane są realizacji tego marzenia i wierzę w to, że dopniemy celu!!! A z Karkonoszy NIGDY nie zrezygnuję, uwielbiam je!!!!

      Usuń
  6. marzenia się spełniają... jeśli się do nich dąży, nie ustaje. Oby i Twoje się spełniło .. bo piękne jest :) i w jednym masz zupełną rację ... ten dom potrzebny jest Wam teraz! Na starość jest tylko ciężarem.
    Buziaki wielkie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emko, bardzo bym chciała dopiąć celu w przeciągu najbliższych 5 lat, jestem zdeterminowana, ale nie bezmyślna... nie zaciągnę kredytu jeśli nie będzie mnie stać na spłatę miesięcznej raty...
      buziaki kochana!

      Usuń
    2. właśnie, właśnie. długo zastanawialiśmy się nad kredytem (na 1/3 wartości domu), w końcu stwierdziliśmy, że nawet gdyby coś poszło nie tak (odpukuję), sprzedajemy dom, spłacamy kredyt i stać nas jeszcze na całkiem niezłe mieszkanie. inna sprawa, że frank skoczył z 2,19 do 3,50, co ma przełożenie w wysokości raty, ale dajemy radę.

      Usuń
    3. właśnie Ruda... wiadomo, że wszystkiego się nie przewidzi, gdybyśmy brali pod uwagę wszystkie możliwe niesprzyjające okoliczności, nikt nie brałby kredytów bojąc się ryzykować...
      kto nie ryzykuje, ten nie ma...
      a Tobie, moja droga, mocnej złotówki życzę!!!

      Usuń
    4. Ruda.. wygląda na to, że dokładnie w tym samym czasie brałyśmy kredyt i w dodatku w tej samej walucie :/ zafundował nam frank kochany kilka siwych włosów na głowie :***

      Usuń
    5. a taki stabilny miał być. niestety przyszedł kryzys gospodarczy i jest jak jest.
      ja staram się nie zamartwiać, niczego to nie zmieni i tak trzeba spłacać. dobrze, że mąż zajmuje się finansami wszelakimi, więc nie widzę jak to wszystko wygląda i trochę jakbym wyparła z pamięci.

      Usuń
  7. nie wolno odkladac realizacji marzen na kiedys tam
    bo nie zawsze przyjdzie to kiedystam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami trzeba rybeńko!!!!
      matematyka nie kłamie :)

      Usuń
    2. niestety, jako prosty inzynier -potfierdzam ;)

      Usuń
    3. i ja potfierdzam jako prosta ekonomistka :)

      Usuń
  8. Kuchnia babci Mii - brzmi cudownie!
    Powodzenia w realizacji.
    Dom to niby pętla, ale za to jakaś taka haftowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysko, i na haftowanej można zawisnąć :)

      Usuń
  9. fidzialam takie we Wlochach...i tesz sie zakochalam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. generalnie rzecz ujmując Lamio - ja bym w tej chwili rzuciła wszystko i przeniosła się do Toskanii, tudzież Prowansji!!!

      Usuń
  10. Mały, przytulny domek, marzenie, ale na chwilę obecną zadowoliłabym się dwoma pokojami w bloku:)

    OdpowiedzUsuń
  11. A może i warto dla tej kuchni,Mia?
    Uwielbiam kuchnie,więc zawsze znajdziesz czas na wymarzony domek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj pewnie, że warto Margo!!! bez dwóch zdań - ja również uwielbiam kuchnie, lubię tam siedzieć, gotować, pić kawę, czytać książkę...

      Usuń
  12. Też marzę o domu i... Na tym koniec. Może w kolejnym wcieleniu będę krezusem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee tam Frau, w kolejnym wcieleniu możesz być mrówką faraonką, więc teraz trzeba byka za rogi :)

      Usuń
    2. Rogi to ja mogę co najwyżej facetowi... A w ogóle, to faraonce łatwiej, wybiera dom, jaki chce i mieszka :))

      Usuń
    3. Frau, ja moje faraonki ubijam hurtowo, więc co im po tak krótkim żywocie w dowolnie wybranym domu? :)

      Usuń
    4. Jako faraonka wybiorę sobie fajny dom (w sensie właścicieli i mieszkańców), a nie PATOLOGICZNY :))

      Usuń
    5. mhm... myślę, że jak tym fajnym, niepatologicznym właścicielom zaczniesz z pieczywa wychodzić, to i twe piękne faraońskie oczka nie pomogą :)

      Usuń
    6. Nie może to być!!!
      Zresztą... pal sześc moje piękne (niebieskie) faraoński oczka - nigdy w życiu nie zacznę wychodzić z pieczywa. Nie lubię pieczywa!
      Będę siedzieć w śledziku i setce :))

      Usuń
  13. A ja jeździłem 13 letnią astrą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taa, jeździłeś... teraz to jakieś takie wielkie z napędem na cztery, co? ::)))

      Usuń
  14. życzę więc rychłego spełnienia marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Będziesz mieć ten dom. Jak już ostatecznie wpiszesz się do KW działki to już nie spoczniesz. Pazurami wydrzesz. Wiem co mówię;-)))) Masz wiele racji, że spełnienie marzeń o domu musi nastąpić w pełni sił. Potem trudniej się cieszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tej myśli się trzymam - będę mieć ten dom!!!!
      spadek w postaci działki to pewien rodzaj katalizatora, który nas popycha do realizacji naszych marzeń - no bo jak nie teraz to kiedy???

      Usuń
    2. Można i później, ale słabiej smakuje;-))))

      Usuń
    3. Jak kupiliśmy działkę, wiosną 2006 roku, miałam wówczas 44 lata. Powiedziałam dla żartu do T., męża znaczy, że chcę siedzieć na swoim tarasie w 45-te urodziny. I dokładnie 4 września 2007 siedziałam i piłam urodzinowe winko ;-))))

      Usuń
    4. Zante, to ja mówię - napiję się winka na własnym tarasie w swoje 40-te urodziny!!!
      Tyle, że to w styczniu (za 2ipół roku), więc w kombinezonie narciarskim tam zasiądę...
      ale co tam takie maleńkie niedogodności :)

      Usuń
    5. Żadne niedogodności!!!! We wrześniu 2007 było potwornie zimno: siedziałam w polarze i kocu i wyrobiła 20 minut. Ale siedziałam!!! Ty sobie wyniesiesz stołeczek (bo kto w styczniu ma na tarasie meble ogrodowe???) i odsiedzisz swoje. Bo to będą Twoje wymarzone urodziny! Za każdym razem jak po drodze zwątpisz albo pokłócisz się z mężem do czerwoności (bo budowa domu to morze konfliktów!) zamknij oczy i wyobraź sobie siebie na 40-tkę, na tym tarasie.

      Usuń
  16. Ja jestem dziwakiem, bo własny dom to moje ostatnie marzenie. Dziękuję uprzejmie. Mam ku temu własne powody. Nie to, że mam coś przeciw domom etc. Po prostu odnoszę to do swojej sytuacji życiowej ;). Ale Tobie oczywiście życzę tej pięknej konstrukcji z "martwego" kamienia i z żywą Twą duszą w kuchni i na poddaszu ;). Kredytu bym chyba nigdy nie wzięła. Chyba, że musiałabym w ekstremalnym wypadku typu kasa na leczenie (A kysz!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amisho, my póki co nie zaciągamy kredytów, nie lubimy żyć za to, czego nie mamy... Ale na dom jestem gotowa wziąć, ale też w granicach rozsądku - póki co mamy kapitał w działce i naszym mieszkaniu więc jeśli już będziemy brali to myślę, że nie większy niż 250tys

      Usuń
    2. Jak jest kapitał tego typu to inna sprawa - bo można być bardziej spokojnym. Poza tym - przy rozsądny ustaleniu własnych możliwości i ograniczeń to 250 tys. nie jest sumą z kosmosu (owszem dla wielu tak, ale jak ktoś myśli o domu to jakich kwot się spodziewać, prawda? przecież nie 5 tysięcy, bo tyle to na farbę ledwo starczy ;)). Wiesz - kto nie ryzykuje ten nie mieszka ;-), więc uważam , że w Waszym przypadku akurat TO marzenie jest do spełnienia. Naprawdę. Co prawda nie znam osoby, która budując się nie kwęka i nie narzeka, ale widać ten ból jest w to wpisany ;-). Trzymam kciuki i piszę się na kawę w kuchni babci Mii :))))))

      Usuń
  17. Masz bardzo skromne marzenia :) Chyba oczekujesz spadku bo kredyty... ta druga strona - ich splata nie pozwala cieszyc sie nawet tymi 120 metrami kwadratowymi i ogrodem - nie ma na to czasu bo odsetki, bo inne rachunki, bo naprawy i remonty....
    Skromne masz marzenia ale realne, jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie oczekuję spadku, bo go otrzymałam :)

      Usuń
    2. jeśli dom nowy, to remonty na kilka dobrych lat odpadają.

      Usuń
    3. dom do wyburzenia...
      ale działka bardzo ładna i nawet duża - 14 arów

      Usuń
  18. Mamma, uważaj, gdzie będziesz stawiać swój dom, bo na nic piękne tarasy i okoliczności przyrody, gdy za oknem wylana gnojówka. a właśnie tego obecnie doświadczam.
    rok temu dzwoniliśmy nawet ze skargą do gminy, ale usłyszeliśmy: ale o co chodzi? przecież to wieś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja wieś uwielbiam...
      i nawet ta gnojówka by mnie chyba nie zniechęciła, toż to dobre na płuca :::))))

      Usuń
    2. to zapraszam. siedzę przy zamkniętych oknach, na chwilę otworzyłam w kuchni i cały dom przesiąknięty. mam nadzieję, że to nie potrwa długo. chyba pomodlę sie o deszcz.

      Usuń
    3. i co? nadal śmierdzi? :)

      Usuń
    4. uff, na razie spokój, przeżyłam.

      Usuń
  19. Faktycznie czasem jak się za długo czeka, to z domu nie mają przyjemności ani dzieci, ani dorośli.
    Ale dom to wielka zmiana w życiu, najczęściej wiele nas zaskakuje, dobrze, że logicznie podchodzisz do tematu, a nie na hurra. A to, że dzieci podrosną - cóż, można mieć mniejszy dom dla dwojga :). Jeśli marzysz i dążysz do celu, to jest wielka szansa, że się uda! :)) Będę trzymała kciuki, bo mam już dużo z tego, o czym napisałaś, i to mimo wszystkich upierdliwości i tego, że żaden dom, mój też, nie jest idealny :)
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Iw
      ja jednak bardzo bym chciała stworzyć taki dom przede wszystkim ze względu na dzieci...
      bo mają obiecanego psa, ale tylko pod warunkiem posiadania własnego domu ::))

      Usuń
  20. Piękne marzenia! Niechaj się spełnią!
    "Ktoś mi kiedyś powiedział, że budowa domu to sznur na szyję, tyrasz potem całe życie na spłatę kredytu..."
    Taki sznur nałożyłam sobie 7 lat temu i nie narzekam!
    Uwielbiam mój dom.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DD, jak miło to słyszeć :)
      też mam nadzieję, że realizacja moich marzeń nie będzie dla mnie powodem do wiecznych narzekań :)

      Usuń
  21. Jesli to Twoje najwieksze marzenie, to ja tylko powiem krotko - Niech sie spelni!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poza tym, żeby na świecie nie było wojen, gwałtów i głodu.... tak, to moje największe marzenie :)

      Usuń
  22. widzę, ze już nawet wizualizujesz to marzenie :))))
    i dobrze. Tego Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)
      wizualizacja połową sukcesu :)

      Usuń
  23. Marzenia są po to abyśmy mieli cel w życiu...
    Ma podobne ... niewielki domek z ogródkiem..
    Czasami warto cieszyć się tym co mamy...
    Pewnie masz wiele- kochającą rodzinę, zdrowe dzieci, mieszkanko ... przyjdzie i czas na marzenia\
    :)
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń