wtorek, 8 października 2013

Nie tylko roller włos mój jeży...


Jestem jednostką totalnie nienadającą się na atrakcje typu rollercoaster, skoki na bungee, czy też jazdę Wielkim Fiatem powyżej 160km/h. :). 
Kiedy jeszcze o tym nie wiedziałam, wsiadłam do jednej z takich atrakcji i darłam ryja przez całą drogę. Oczy miałam zaciśnięte tak mocno, że mi rzęsy wsysło :).
Po wyjściu uciekałam, aż się kurzyło... no wiecie, jakby się czasem okazało, że wskutek splotu bardzo, ale to bardzo dla mnie nieszczęśliwych okoliczności, przysługiwała nam runda gratisowa... 
W końcu to Eurodisneyland, nie jakaś Kozia Wólka :)


Co ja poradzę, że jestem, taka... mientka. 
I pieprzę mój „PR”, ja ze spadochronem, a tym bardziej bez niego, nigdy nie skoczę! Nawet za sztabkę złota! Nawet za Daniela Craiga tylko ze spluwą w kaburze :)


W ostatni poniedziałek wybraliśmy się z Młodymi do rozrywkowego miasteczka, gdzie wśród oferowanych atrakcji, był także rollercoaster. W porównaniu z tymi amerykanskymy, taki rollerek bardziej. Aczkolwiek jedną pętelkę głową do dołu oferował. Od samego patrzenia mnie posmyrało :)


Młody, już prawie na metr i czterdzieści długi, rollera mógł dosiąść! 
I skubany trzy rundki sobie zafundował!! Widać ma więcej genów Mężatego, bo on to się tylko boi … eee, no nie, mój to niczego się nie boi :). 
Ja i Młoda, która nie wsiadła, tylko dlatego, że o trzydzieści centów z krótka, stałyśmy z boczku, patrzałyśmy na naszych odważnych i, jak typowe kobiety, piszczałyśmy na każdym zakręcie.

I stałyśmy tak sobie, popiskując jak na kobiety przystało, a chłopakom wiatr włosy smagał i nawet policzki wydymał. I tak jakoś nagle, pod wpływem czarownej chwili, stojąc pod cudem techniki, zachwyt mnie dopadł. Nad ludzkim gatunkiem. Że my, te człowieki, takie wyewoluowane, takie inteligentne, mądre i takie myślące. Jaka to radość być jego przedstawicielem. Tego gatunku :)
Gdy wtem...
stanęła przy mnie paniusia. I szczebiotliwie zaszczebiotała (tak tak, wyobraźcie sobie, że można szczebiotliwie zaszczebiotać :): 
- my też na ten pociąg...

I pewnie bym ten pociąg jakoś przełknęła, na karb niechęci paniusi do obcych zapożyczeń zrzuciła, gdyby nie to, że ona na rękach trzymała półroczne dziecko!!!!!!!

I jak tu nie pić???

37 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. pewnie by wypadło, gdyby Pan od obsługi był równie "mądry" jak ona :)

      Usuń
  2. no nie muf, ze fsiadla do tego pociongu z tym dzieckiem. ale ze takom potrzebe miala to jusz tesz sie liczy. chcialabym zobaczyc twojom mine, gdy to powiedziala. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, mondre jej nie pozwolili wsiąść...
      ale potrzebę to ona miała :)

      Usuń
  3. Takich atrakcji też nie lubię...
    Oraz... no cóż... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli, że nie tylko ja taka mientka :) ufff

      Usuń
    2. Jaka tam mientka :))) Po prostu nie lubimy tracić gruntu pod stopami :)))

      Usuń
    3. oj nie lubimy :) i kontroli tracić też nie lubimy :)

      Usuń
  4. jeszcze dobrze, że ostatecznie nie poprosiła Cię o popilnowanie maluszka, gdy ona pojedzie tym pociągiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz eNNko pewnie bym popilnowała, ale obawiam się, że ona przede wszystkim swojemu półrocznemu dziecku chciała pokazać jak to jest fajnie na takim pociągu i to do góry nogami nawet :)

      Usuń
  5. Też nie lubię. Nie skusiłam się nawet pod słonecznym niebem Nevady, stojąc jak parasol i czekając na resztę ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie no, pod niebem Nevady to ja bym się chyba skusiła :::))

      Usuń
    2. Ale paw byłby typowo polski, wiesz?

      Usuń
    3. No mój wef tej Nevadzie :o)

      Usuń
  6. a ja kiedys uwielbiałam
    ale mnię przejszło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wierzę... tak samo od siebie Ci przejszło? :)

      Usuń
    2. chyba siem zestarzauam :PP
      zdaje się, że koło 30 lat, albo wcześniej, ludzie często zaczynają sie np bać latać samolotem, i takie tam
      ma to jakieś nawet uzasadnienie w psychologii

      Usuń
    3. mhm... boją się latać samolotami powiadasz... toż to ja się boję jak cholera, a moja psycholog mi mówi, że to dlatego, że ja muszę mieć nad wszystkim kontrolę, a w samolocie to jej nie mam, wszystko w ręcach pilota, terrorystów tudzież matki natury ::)))

      Usuń
  7. To ja jak Rybenka, kiedys moglam i lubilam, ale mi sie odwidzialo po drodze:)) Nie te oczy, nie te sciskacze, a wyjsc z takiego pociagu i gowno z za kolnierza wytrzepywac to chyba zadna przyjemnosc:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ścisakcze :::))) mnie rozbawiłaś Star :)
      w pierwszym odruchu przeczytałam siekacze i natentychmiast zaczęłam kombinować, po co Star siekacze na rollera??? ::::)))))

      Usuń
  8. Kiedyś byłam bardziej odważna, ale po ostatniej jeździe na jakimś cholerstwie miałam niezłego pietra. Nigdy więcej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawiam się, jak można było lubić i przestać... no chyba, że wcześniej to na takich gąsienicach z czułkami jeździłaś Żółwinko, a potem przesiadłaś się na prawdziwego rollera :)

      Usuń
  9. pić, oj pić na maksa :)))) a może ona była też wypita, a dziecko znieczulone mlekiem matki wariatki :)) a w to, że Danielek w samej kaburze, by nie zadziałał nie uwierzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polly, czarownico :) sąd Ty to wiesz o tym Danielku? :;)

      Usuń
    2. bo mam to samo ;))))))))))))))))

      Usuń
  10. Mamma Mia, w Disnejlendzie byl taki hotel strachu gdzie klienci fsiadali do windy (na szczescie siadali na uafkach i zapinali pasy bo na stojonco byloby jeszcze weselej), a potem gdy ta winda wjechala na szczyt to jom puszczali. Moglam przezyc co przezywa osoba rzucajonca sie z okna.
    Do dzisiaj nie moge uwierzyc, ze moi towarzysze podrozy (vido moje male corki i monsz) namowili mnie na tom winde dwa razy. A ja siem dalam bo jeszcze bardziej sie balam, ze jak siem rozdzielimy to siem w tym disnejlendzie pogubimy i ta wizja wydawal mi siem gorsza. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he he Lola, siem uśmiałam :). A pod tom windom nie mogłaś poczekać? :)

      Usuń
    2. Lola, mam nadzieję, że byłaś na czczo i z pustym pencherzem ;)))))))))))))

      Usuń
    3. pod windom nie moglam bo tam fszendzie kolejki, i fchodzi sie z jednej strony, wychodzi z drugiej, monsz oczywiscie komorki nie wziou, a ja do tego mam bardzo zuom orientacje w terenie. Przy kolejnych podobnych atrakcjach usiadlam w kawiarnii przy kawie i kazalam im wrocic jak juz sie najezdzom.

      Polly anna, bylam tak skupiona na locie i przezyciu, ze cala raszta jakby sie zamrozila.

      Usuń
    4. z tom orientacjom to ja też mam złom :::)))

      Usuń
  11. Żadne płyny nawet stuprocentowe nie wepchłyby mnie do tego pociąga! Jestem bardziej niż miętka, coś jak kocimiętka ;)

    A mądra paniusia inaczej, to wlazła z tym biednym dzieckiem? Bo jak wlazła to mnie ciary nie przejdom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście obsługa pocionga był mondrzejsza i tylko paniusi kółko na czole pokazało :::))))

      Usuń
  12. Kiedyś jak jeszcze syn był mały. Chciałem mu zafundować przejażdżkę "falą" Spytałem operatora czy to aby nie za szybko się rusza i czy z takim dzieciakiem nie wypadnę. Tam nie ma się czego trzymać. Jest w zasadzie jedynie ławka. Powiedział, że "spoko" Jakbym nie zaparł się nogami, to nie wiem czy by nie wyleciał z pod pachy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś chyba nie było takich obostrzeń - teraz wszędzie pilnują, żeby krótsze niż metr czterdzieści nie wsiadło :)

      Usuń