piątek, 4 października 2013

Pytanie bez odpowiedzi



Do dzisiaj mam wątpliwości, czy to się zdarzyło naprawdę....
Moja bujna wyobraźnia zawsze przekładała się na problemy z zaśnięciem po obejrzanym "dorosłym" filmie, a w konsekwencji na sny rodem z Egzorcysty. Nawet jeśli pójście do łóżka nie było poprzedzone jakimś telewizyjnym straszydłem, moje sny to te, które mogłyby posłużyć za scenariusz do "Mody na sukces". Czyli nikt do końca nie wie, o co w tym chodzi. :)
Ale do rzeczy...

Jako dziecko spałam na łóżku ustawionym w ten sposób, że okno miałam tuż przed sobą. Żaluzje? Rolety? To ówczesny luksus nieznany jeszcze plebsowi z wielkiej płyty. Siostra, ponieważ różni się ode mnie prawie wszystkim, już dawno spała. Ja natomiast, jak co wieczór, miotałam się po łóżku od prawa do lewa. I z powrotem. 
Jako, że było lato, dopiero zmierzchało, aczkolwiek, jako dziewczynki z dobrego domu, do tego córki mundurowego, grzecznie leżałyśmy w łóżkach. Czasem oczywiście z wielkim fochem, który na mundurowym nie robił wrażenia. Na Pani Matce-pedagog również :(

Pomiędzy jednym a drugim miotnięciem zastygałam w pozycji horyzontalnej. Gapiąc się w okno i w zmieniający się z minuty na minutę koloryt nieba. 
I wtedy właśnie to zobaczyłam: 
postać na niebie. Człowieka. W czymś czarnym, chyba sutannie. Z rękoma uniesionymi w papieskim geście. Nie był straszny. Uśmiechał się.
Boże! Jak ja się przestraszyłam! Przerażona schowałam głowę pod kołdrę i trzęsłam się jak osika. Nie wiem jak długo tkwiłam z kołdrą na głowie, ale chyba dość długo, bo zaczynało mi tchu brakować, a kiedy wreszcie odważyłam się wychylić, niebo było już całkiem czarne. I puste.

"Mamo, tato, widziałam pana w czarnej sukience, wisiał tuż nad blokami....". Już widzę te zatroskane spojrzenia, konsultacje psychologiczne, konsylia doktorów Prozaców...

Dopiero jako dorosła osoba odważyłam się o tym opowiedzieć.
I to raczej w charakterze anegdoty, niż historii „nie z tej ziemi”. 
Choć po dziś dzień czasami myślę: "czy to, co widziałam, widziałam naprawdę"? 
Owszem mam bujną wyobraźnię. Po „Egzorcyzmach Emily Rose” przez trzy noce z rzędu budziłam się punktualnie o 3 w nocy i czułam smród spalenizny… 
Tylko jeśli to jej wybryk, tej mojej wyobraźni, dlaczego nigdy więcej nie spotkało mnie nic tak nierealnego??? Może to co widziałam, było jednak prawdziwe?
Jestem sceptykiem, realistą, ateistką, wierzę w to co namacalne i naukowo udowodnione.
Ale od tamtego dnia mam wątpliwości.

32 komentarze:

  1. emily Rose byla moim koszmarem.....dluuuugo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lamia, dla mnie "Egzorcyzmy Emily Rose" były jednym z najsugestywniejszych filmów, podczas oglądania którego bałam się jak nigdy dotąd!!! Chciałabym obejrzeć go raz jeszcze ale się boję :). Aaaaa, i dodam, że oglądałam go na dużym ekranie więc wrażenie spotęgowane. A obok siedział facet, który mnie dodatkowo straszył, bo co chwila podskakiwał ze strachu, nawet jak nic strasznego nie było :):). Nie wiem jak ja to przeżyłam :)

      Usuń
    2. Mamma, ja widziałam raz i wiem, że jeśli ktoś nie przywiąże mnie do krzesła i nie wsadzi zapałek w oczy - drugi raz się nie odważe!
      Tak, sugestywny.
      Miałam wrażenie, że mnie też skręci.

      Usuń
  2. zawsze po zaslyszanych historiach o cudach balam sie tak, ze przed pojsciem spac modlilam sie, azeby mnie zadne wielkie cuda nie spotykaly a zwlaszcza aby nikt mi sie nie pojawial. i modlitwy moje zostaly wysluchane. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może dlatego mi się ten Pan pokazał, bo ja się nigdy nie modliłam ... :)

      Usuń
  3. Zawsze twierdzę, że TV ogłupia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem co to jest w Twoim przypadku. Wiem, ze ja sama zawsze mialam i mam taka chora wyobraznie:)) Wystarczy zgasic swiatlo ale z ulicy dobiega jakas poswiata i tworzy cienie, a moja wyobraznia juz dziala.
    Jak ogladam jakis horror, co sie rzadko zdarza to oczywiscie nigdy sama, bo musze kogos trzymac za reke:) I niby sie sama z tego smieje, bo przeciez jestem w domu, ale mimo wszystko mam stracha:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Star, jakbym o sobie czytała :).... lubiłam oglądać horrory jako nastolatka, a teraz, stara baba i się boję :)

      Usuń
  5. Ja widziałam UFO. Kolega tak mi naopowiadał o kosmitach i latających talerzach, że widziałam jak w nocy latają za oknem. Cień na zasłonie był. Umierałam ze strachu. Spać nie mogłam. Ale tak serio to się bałam po przeczytaniu Miasteczka Salem Kinga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze, tylko, że mi nikt wcześniej żadnych głupot nie naopowiadał i ta postać była naprawdę realna, żadne tam cienie na firankach... brrr...

      Usuń
    2. a Miasteczka Salem nie czytałam... zachęciłaś mnie :)

      Usuń
    3. King jest przerażający :) masz gwarantowane bezsenne noce na dłuższy czas ;))))))))))))))))))000

      Usuń
    4. oj, teraz to już muszę go przeczytać, ostatnio tak dobrze śpię, że chyba czas na jakąś odmianę... :)

      Usuń
  6. córka mojej koleżanki wpadła raz do kuchni, gdzie siedziałyśmy przy kawie, przerażona z okrzykiem "mamo, wydaje mi się lew!!!!!" była już ciemna noc, wiatr, w oknie i na zasłonie pojawiały się różnokształtne cienie...

    OdpowiedzUsuń
  7. jeżeli było naprawdę to było po coś
    jeżeli wiesz, po co było, to było naprawdę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesusie Rybeńko tak mondrze do mnie mówisz, że ja chyba nie rozumiem :::)))))

      Usuń
  8. po obejrzeniu Egzorcyzmów Emili śnił mi się diabeł, który stał przy łóżku i najgorsze, że nie mogłam się obudzić. normalnie wiedziałam, że jestem w swoim pokoju i leżę w łóżku, serce mi waliło jak głupie, a ja nie mogłam się wyrwać ze snu. potem musiałam zapalić wszystkie światła żeby pójść do wc i siedziałam tam tak długo, aż nie wytłumaczyłam sobie, że za drzwiami wcale nie czeka na mnie jakiś potwór :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brrr... Polly, normalnie mnie ciary przeszedły :)

      Usuń
  9. szkoda, że wtedy nie było komórek, zrobiłabyś zdjęcie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaa, tymi trzęsącymi się rękami bym zrobiła i wyszłoby, że to faktycznie cienie na firanie :)

      Usuń
  10. Po obejrzeniu w kinie "co kryje prawda" musiałam zrobić siusiu i umyć rączki. W łazience miałam wannę i zaciągniętą zasłonkę - jak w filmie. Mało się nie posikałam po raz drugi. A jak byłam mała nawiedziły mnie 2 stwory - gruby i niski oraz chudy wysoki. Wyglądały jak ogórki, ale mając lat kilka byłam przerażona. Czytając w liceum "To" Kinga zasypiałam przy lampce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kryje prawda - taki sobie :)
      Obejrzyj "Egzorcyzmy Emily Rose" Tygrysie, a posiusiasz się na pewno :)

      Usuń
    2. Oglądałam, spokojnie poszłam spać :) Co kryje prawda oglądałam w kinie i może stąd takie wrażenie. Podobnie jak Ring...

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedyś lubiłam czytać horrory -Mastertona wręcz pożerałam.
    W którymś momencie poziom strachu sięgnął zenitu - teraz nic nie ruszę.
    A oglądać?W życiu!
    Myślę, że gdybym ja coś takiego zobaczyła wrzaskiem obudziłbym...Stardast;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie u mnie też to działa w tę stronę, że im starsza, tym bardziej mnie takie filmy straszą.... dziwne

      Usuń
  13. To w takim razie nadałabym się na Twoją siostrę, śpiącą snem sprawiedliwego :)
    Nigdy nie miewam koszmarów (z wyjątkiem jednego, o którym - właśnie mi się przypomniało - obiecałam Ci kiedyś napisać), a wyobraźnia nie podsuwała mi ani nie podsuwa żadnych wizji. Zasypiam szybko, a przed zaśnięciem czytam książkę, po czym mam same przyjemne myśli.
    Moja przyjaciółka Kulka natomiast jest bardzo bojaźliwa, od zawsze boi się być sama w domu wieczorem, wyjrzeć zza zasłony itp. Są to strachy irracjonalne, takie właśnie rodem z horrorów. Ciekawe, skąd ludziom się to bierze.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie też ów cienisty tyko raz nawiedził.

    OdpowiedzUsuń